Historia polskiego przemysłu to ciągłe zderzenia się z wymaganiami rynku globalnego i regulacjami Unii Europejskiej. Dwie branże, pozornie tak różne – rolniczy cukier i przemysłowy węgiel – łączy niepokojąco podobny scenariusz dramatycznej restrukturyzacji i utraty kontroli, który został narzucony z zewnątrz. Analizując upadek polskich cukrowni, można postawić tezę: z polskim górnictwem dzieje się, lub wkrótce się stanie, dokładnie to samo jak z polskimi cukrowniami.
Drogi Górniku – warto uczyć się na błędach cukrowni, i to zanim będziesz zmuszony pracować w tej samej kopalni, ale już nie w polskiej firmie…
Część I: Historia polskich cukrowni – bolesny proces redukcji i prywatyzacji.
Proces, który przeszedł polski przemysł cukrowniczy po 2004 roku, jest podręcznikowym przykładem tego, jak regulacje unijne mogą w krótkim czasie przeobrazić całą gałąź gospodarki. Jego źródłem była prywatyzacja z przełomu wieków, która ułatwiła późniejszą likwidację.
Kto kupił polskie cukrownie?
Jeszcze w 2001 roku na terenie Polski działało 76 cukrowni. W wyniku procesów prywatyzacyjnych i konsolidacji, aż 49 z nich trafiło w ręce kapitału zagranicznego, który w latach 2004-2006 wykorzystał unijny Fundusz Restrukturyzacyjny do ich zamykania w zamian za wysokie rekompensaty.
Najwięcej zakładów przejęły i skonsolidowały koncerny z Niemiec (
), które stworzyły w Polsce dominującą pozycję rynkową
| Koncern | Kraj | Główne grupy cukrowni przejęte/konsolidowane |
| Pfeifer & Langen | 🇩🇪 Niemcy | Cukrownie Kujawskie, Śląskie, Gorzowskie |
| Südzucker | 🇩🇪 Niemcy | Cukrownie Chemiczno-Spożywcze (m.in. Ropczyce, Strzelin) |
| Nordzucker | 🇩🇪 Niemcy | Cukrownie Lubelskie (m.in. Chełm, Włostów) |
Część II: Górnictwo – ten sam schemat ale inny mechanizm.
Górnictwo węgla kamiennego, choć dotknięte jest innymi regulacjami, przechodzi obecnie analogiczny proces strukturalnego upadku, który jest wymuszony nie przez bezpośrednie kwoty produkcyjne, lecz przez mechanizmy rynkowe i regulacje klimatyczne, które czynią wydobycie nieopłacalnym.
System ETS zamiast kwot produkcyjnych.
Jeśli cukrowniom narzucono limit na to, ile mogą wyprodukować, to polskiej energetyce (głównemu odbiorcy węgla) narzucono limit na to, jakie koszty musi ponieść za emisję CO2:
wzrost kosztów – system ETS (handel emisjami) generuje gigantyczne koszty. Cena uprawnień CO2 sprawia, że energia z węgla jest najdroższa w Europie,
wypieranie – w rezultacie malejącego popytu w energetyce, wydobycie węgla kamiennego w Polsce systematycznie spada (na przykład w 2024 roku wyniosło około 40,2 mln ton, odnotowując stały spadek).
Brak rentowności i rekordowe straty.
Obecnie wydobycie w większości polskich kopalń jest nieekonomiczne:
koszty produkcji versus cena – koszty wydobycia w PGG znacząco przewyższają ceny rynkowe węgla. W 2024 roku strata netto całej branży górniczej sięgnęła rekordowych 13,74 mld PLN – najwięcej od 30 lat,
dotacje – sektor utrzymuje się przy życiu dzięki miliardom złotych pomocy publicznej z budżetu państwa, która nie została jeszcze zaakceptowana przez Komisję Europejską, co budzi także poważne wątpliwości prawne.
Zapowiedź wejścia kapitału zewnętrznego
.
Jeśli historia cukrowni uczy, że po utracie rentowności i konieczności restrukturyzacji wkracza kapitał zewnętrzny, by przejąć to, co najbardziej wartościowe, to właśnie to jest ten moment, gdzie w górnictwie ten scenariusz właśnie się rozpoczyna. I osobiście uważam, że to jest prawdziwy cel dobijania polskiego górnictwa.
W mediach pojawiają się informacje o zainteresowaniu ze strony kapitału ukraińskiego (na przykład firma Energoinvest) zakupem jednej z polskich kopalń (w kontekście węgla koksowego). Jest to sygnał, że zagraniczni inwestorzy widzą szansę w zakupie polskich aktywów węglowych, które państwo polskie musi restrukturyzować pod presją regulacji. Jeśli kapitał polski nie będzie w stanie udźwignąć kosztów transformacji, zagraniczni inwestorzy przejmą aktywa, które jeszcze mają potencjał, a ten nie będzie obciążony tymi samymi europejskimi parapodatkami.
Część III: Lekcja z historii – Bracia Górnicy
Nie bądźcie frajerami
Historia polskich cukrowni nie jest tylko smutną opowieścią ekonomiczną, to ostrzeżenie spisane grubą czcionką dla każdego pracownika branży strategicznej. Patrząc na to, jak niemieckie koncerny przejęły i zlikwidowały dziesiątki zakładów, aby zredukować konkurencję, powinniśmy zadać sobie proste pytanie:
Czy Wy, Górnicy, i Wasze Związki Zawodowe, potraficie uczyć się na błędach popełnionych na buraczanych polach![]()
Obecnie utrzymujecie się z miliardowych dotacji państwowych, gwarantujących Barbórki, 13-stki, 14-stki i przywileje. Ale te dotacje nie mogą trwać wiecznie. Gdy w końcu finansowanie się skończy, a kopalnie staną się obiektem restrukturyzacji i wyprzedaży, na rynku szybko pojawi się kapitał gotowy kupić i zmodernizować te zakłady i zarabiać na ciężkiej górniczej i frajerskiej pracy…
Ale dla zagranicznego kapitału Wy nie będziecie pracownikami z przywilejami historycznymi, lecz kosztem, który należy zoptymalizować. Czy wtedy będziecie płakać, widząc jak znika polska własność i polskie osłony socjalne? Czy wtedy obudzicie się, gdy ci sami nowi, zagraniczni właściciele, bez żadnych sentymentów i bez respektowania historycznych „Kart Górnika”, będą Was (i Wasze dzieci) zatrudniać w tych samych zakładach, ale bez premii, bez 13. i 14. pensji?
Transformacja jest kwestią czasu, ale nie ze względu na zielone łady, tylko z powodu naturalnych procesów rozwoju technologii. Albo Górnicy wezmą odpowiedzialność za swoje zakłady pracy, albo zostaną najemnikami. Warto więc sterować tymi zmianami, tak aby ratować jak najwięcej kontroli nad aktywami i przyszłością regionu, albo cukrowo-węglowa historia zatoczy koło.
Autor tekstu: Adam Kania.
ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
