Jeszcze niedawno szczepienia przeciw HPV przedstawiano obywatelom jako program dobrowolny, bezpłatny i oparty na decyzji rodziców. Ministerstwo Zdrowia informuje obecnie, że program obejmuje dzieci po ukończeniu 9. roku życia do ukończenia 14. roku życia, a szczepienie realizowane jest w dwóch dawkach. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy państwo przechodzi od zachęty do obowiązku, od informacji do presji, a od profilaktyki do administracyjnego nadzoru nad rodziną.
🦠 Według wykazu prac legislacyjnych Ministerstwa Zdrowia projekt MZ 1820 ma poszerzyć katalog chorób objętych obowiązkiem szczepień ochronnych o zakażenia ludzkim wirusem brodawczaka — HPV — dla dzieci od ukończenia 9. do ukończenia 14. roku życia, obejmując populację osób urodzonych w 2018 roku. To zasadnicza zmiana filozofii działania państwa. Nie mówimy już o zapewnieniu dostępu, finansowaniu programu czy prowadzeniu edukacji zdrowotnej. Mówimy o obowiązku administracyjnym wobec dzieci i rodziców.
🦠 Warto zauważyć, że Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wskazuje, iż wszystkie państwa UE/EOG rekomendują szczepienia przeciw HPV dziewczętom i chłopcom w ramach programów szczepień. Rekomendacja to jednak nie to samo co przymus. Właśnie dlatego polski kierunek budzi poważne pytania: czy państwo chce przekonywać obywateli, czy chce ich dyscyplinować? Czy rodzic ma być partnerem w decyzji dotyczącej dziecka, czy tylko wykonawcą decyzji administracji?
🪪 Drugim elementem tej układanki jest elektroniczna karta obowiązkowych szczepień ochronnych. Z dokumentów dotyczących e-karty wynika, że system ma integrować dane medyczne, prawne i administracyjne, a także prezentować szczepienia wykonane, niewykonane i planowane — również według statusu prawnego obowiązku ich wykonania. Medycyna Praktyczna, opisując uchwałę zespołu powołanego przez Ministerstwo Zdrowia, wskazała również, że profil indywidualny ma służyć nadzorowi nad szczepieniami, także indywidualnemu, w celu egzekwowania szczepień obowiązkowych. System ma umożliwiać tworzenie imiennych wykazów małoletnich, u których nie wykonano szczepienia obowiązkowego, wraz z danymi opiekuna prawnego.
🪪 To już nie jest zwykła cyfryzacja dokumentacji. To narzędzie państwowego monitorowania obywateli. Oczywiście każda władza będzie tłumaczyła to „efektywnością”, „bezpieczeństwem” i „porządkiem w danych”. Ale obywatel ma prawo zapytać: kto będzie miał dostęp do tych informacji, jak długo będą przechowywane, kto będzie analizował „niepokornych” rodziców i jakie działania zostaną wobec nich uruchomione?
🎙️ Trzecim elementem jest miękka presja społeczna. Kampanie zdrowotne coraz częściej nie są już prowadzone wyłącznie przez lekarzy, ekspertów i instytucje publiczne, lecz przez influencerów, artystów i środowiska medialne. Fundacja SEXEDPL poinformowała, że w kampanię „Bye Bye HPV” zaangażowali się Bedoes 2115 i Brokies, a celem przekazu jest dotarcie do chłopców i ich rodziców. Na stronie kampanii wskazano również, że patronem kampanii jest Ministerstwo Zdrowia, a projekt powstaje dzięki wsparciu MSD.
🆘 Nie chodzi o to, by odbierać komukolwiek prawo do udziału w kampanii społecznej. Chodzi o przejrzystość mechanizmu. Gdy państwo najpierw zapowiada obowiązek, następnie buduje cyfrowy system identyfikowania tych, którzy obowiązku nie wykonują, a równolegle korzysta z influencer marketingu, to obywatel ma prawo widzieć w tym nie edukację, lecz operację kształtowania postaw społecznych pod przyszły przymus.
⚖️ Czwarty element to tzw. „Lex Szarlatan”. Oficjalnie projekt ma walczyć z pseudomedycyną i oszustami medycznymi. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że projekt przewiduje m.in. wysokie kary pieniężne do 1 mln zł, ostrzeżenia publiczne Rzecznika Praw Pacjenta oraz decyzje zabezpieczające nakazujące powstrzymanie się od określonych praktyk do czasu zakończenia postępowania. Resort wskazywał też, że projekt dotyczy m.in. „medycznej dezinformacji”, jeżeli jest połączona z zyskiem i publicznym rozpowszechnianiem.
👉 I tu pojawia się pytanie fundamentalne: kto będzie decydował, gdzie kończy się dopuszczalna krytyka, pytanie, opinia, działalność edukacyjna lub spór naukowy, a gdzie zaczyna się „dezinformacja”? Jeżeli urzędnik otrzyma narzędzia do nakładania ogromnych kar, wydawania ostrzeżeń publicznych i blokowania określonych praktyk, to realne ryzyko efektu mrożącego staje się oczywiste. Ludzie przestaną pytać, lekarze i eksperci zaczną autocenzurować wypowiedzi, a organizacje społeczne będą musiały ważyć każde słowo pod kątem potencjalnej represji administracyjnej.
🆘 Walka z realnym oszustwem medycznym jest potrzebna. Nikt rozsądny nie chce, aby osoby chore były wykorzystywane przez ludzi obiecujących cudowne terapie bez podstaw. Ale zupełnie czym innym jest ściganie oszustwa, a czym innym tworzenie przepisów, które mogą zostać wykorzystane do tłumienia debaty publicznej o polityce zdrowotnej państwa. Zwłaszcza wtedy, gdy równolegle to samo państwo rozszerza katalog obowiązkowych szczepień i buduje centralne narzędzia monitorowania wykonania tych obowiązków.
✅ W tym obrazie każdy element osobno może być przedstawiany jako „rozsądny”: szczepienie jako profilaktyka, e-karta jako cyfryzacja, kampania influencerów jako edukacja, „Lex Szarlatan” jako ochrona pacjentów. Dopiero po połączeniu tych punktów widać pełny mechanizm: państwo nie tylko promuje określony kierunek, ale przygotowuje narzędzia prawne, informatyczne, medialne i represyjne, aby ten kierunek wymusić oraz ograniczyć skuteczny sprzeciw społeczny.
👉 Nie jest to spór o to, czy profilaktyka zdrowotna jest ważna. Jest. Nie jest to także spór o to, czy rodzice powinni mieć dostęp do rzetelnej informacji medycznej. Powinni. Spór dotyczy granic władzy państwa nad rodziną, dzieckiem, dokumentacją medyczną i debatą publiczną. Spór dotyczy tego, czy państwo ma służyć obywatelowi, czy obywatel ma być zarządzanym obiektem polityki zdrowotnej.
Podsumowanie.
‼ Warto, aby Polacy w końcu byli mądrzy przed szkodą, a nie dopiero po szkodzie. Zbyt często budzimy się dopiero wtedy, gdy przepisy już obowiązują, urzędy mają gotowe narzędzia nacisku, a obywatel zostaje sam wobec aparatu państwa. Wtedy protest jest trudniejszy, kosztowniejszy i znacznie mniej skuteczny.
👉 Dlatego trzeba działać teraz — zanim pod hasłami „walki z dezinformacją”, „ochrony pacjenta” i „porządkowania rynku” zostaną wprowadzone mechanizmy, które mogą ograniczyć wolność słowa, zastraszyć niezależnych ekspertów, uderzyć w organizacje społeczne i zamknąć usta wszystkim, którzy zadają niewygodne pytania dotyczące polityki zdrowotnej państwa.
✅ Akcja #NIEdlaLexSzarlatan jest sprzeciwem wobec tworzenia prawa, które może stać się narzędziem cenzury, represji administracyjnych i finansowego niszczenia osób oraz środowisk mających odmienne zdanie od oficjalnej narracji. Nie chodzi o obronę oszustów. Chodzi o obronę prawa obywateli do debaty, krytyki, pytań, wątpliwości i wolnego wyboru.
Jeżeli dziś pozwolimy, aby państwo decydowało, które pytania wolno zadawać, które opinie są dopuszczalne, a które mają być karane — jutro może być już za późno. Dlatego zachęcamy do włączenia się w akcję #NIEdlaLexSzarlatan, podpisywania petycji, udostępniania informacji, rozmów z innymi i realnego sprzeciwu wobec przepisów, które mogą uderzyć w podstawowe prawa obywatelskie.
👉 Informacje na temat akcji #NIEdlaLexSzarlatan znajdziesz TUTAJ.
✍ Autor tekstu: Adam Kania.
ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
