„Nowe uzależnienia nie pachną marihuaną – pachną apteką”
Nie każdy nałóg zaczyna się od dilera. Coraz częściej zaczyna się od czegoś, co wygląda znajomo i nie budzi od razu lęku: od plastra przeciwbólowego, tabletki „na uspokojenie”, leku zdobytego od znajomego albo recepty załatwionej bez realnej kontroli lekarskiej. Właśnie dlatego o fentanylu trzeba dziś mówić nie tylko jako o substancji z czarnego rynku, ale także jako o zagrożeniu, które może przyjść pod pozorem leczenia.
Fentanyl to bardzo silny opioidowy lek przeciwbólowy. W medycynie stosuje się go przy bardzo silnym bólu, między innymi u części pacjentów onkologicznych i w opiece paliatywnej. Problem zaczyna się wtedy, gdy trafia poza ścisłą kontrolę lekarza. Materiały medyczne wskazują, że ma bardzo wysoki potencjał uzależniający, a margines między dawką działającą a dawką niebezpieczną jest niewielki.
Najgroźniejsze w fentanylu jest to, że może wyglądać jak pomoc. A to, co wygląda jak lek, wcale nie musi być bezpieczne.
Czy to naprawdę może być „uzależnienie z apteki”?
Tak — i to jest dziś jeden z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych. Nie chodzi o to, że apteka sama w sobie jest zagrożeniem, ale o to, że silne leki mogą zostać wyrwane z kontekstu leczenia i używane poza wskazaniami. W Polsce zaostrzono zasady wystawiania recept na fentanyl, morfinę i oksykodon. Od 7 listopada 2024 roku recepta na te substancje co do zasady musi być poprzedzona osobistym zbadaniem pacjenta, co miało ograniczyć nadużycia i dostęp do bardzo silnych opioidów bez rzeczywistej kontroli medycznej.
Czy młodzież w Polsce naprawdę żyje dziś fentanylem?
Nie. Jeśli trzymać się danych, a nie paniki, trzeba powiedzieć jasno: fentanyl nie jest dziś główną substancją młodzieżową w Polsce. Z raportu Europejskiego Programu Badań Ankietowych w Szkołach na Temat Alkoholu i Narkotyków z 2024 roku wynika, że alkohol piło kiedykolwiek w życiu 72,9 procent uczniów w wieku 15–16 lat i 91,3 procent uczniów w wieku 17–18 lat. Marihuanę lub haszysz deklarowało odpowiednio 14,5 procent i 23,7 procent uczniów.
A jednak temat „pokolenia recept” nie jest przesadą. To samo badanie pokazuje, że młodzi ludzie mają wyraźny kontakt z lekami używanymi poza leczeniem. Leki uspokajające lub nasenne bez przepisu lekarza brało kiedykolwiek 17,9 procent uczniów w wieku 15–16 lat i 20,7 procent uczniów w wieku 17–18 lat. Leki przeciwbólowe „w celu odurzania się” deklarowało 9,9 procent młodszych i 8,6 procent starszych uczniów. To nie są dane o samym fentanylu, ale pokazują bardzo ważny mechanizm: część zagrożenia naprawdę przesuwa się dziś do świata leków i recept.
Dlaczego ludzie po to sięgają?
Nie zawsze po to, by „się bawić”. Czasem z ciekawości, presji grupy albo potrzeby zaimponowania. Ale często chodzi o coś bardziej cichego: o próbę uciszenia lęku, napięcia, bezsenności, samotności albo bólu psychicznego. Właśnie dlatego fentanyl i podobne substancje bywają tak podstępne — nie obiecują tylko euforii, ale również ulgę. A ulga bywa dla wielu ludzi, młodych i dorosłych, towarem desperacko poszukiwanym.
Skąd bierze się fentanyl poza leczeniem?
Zagrożenie nie ogranicza się do jednego kanału. Policja wskazywała, że do nielegalnego obrotu fentanylem w Polsce dochodzi przez fałszywe recepty, kradzieże leków zawierających fentanyl i przemyt. To oznacza, że problem nie sprowadza się wyłącznie do ulicznego handlu. Ryzyko może pojawić się wszędzie tam, gdzie lek przestaje być elementem leczenia, a staje się towarem.
Dlaczego fentanyl jest tak niebezpieczny już przy pierwszym użyciu?
Bo jest skrajnie silny. Materiały medyczne wskazują, że dawka śmiertelna może być niewiele większa od dawki skutecznej przeciwbólowo. Fentanyl może gwałtownie spowolnić oddech, doprowadzić do utraty przytomności, śpiączki i zgonu. Przy tej substancji naprawdę nie ma bezpiecznego myślenia w rodzaju: „spróbuję tylko raz”.
Jak szybko uzależnia?
Szybko — i to jest jedna z jego najbardziej niebezpiecznych cech. Organizm rozwija tolerancję, czyli potrzebę przyjmowania coraz większych dawek, by osiągnąć podobny efekt. Potem pojawia się zależność fizyczna i psychiczna. W pewnym momencie człowiek przestaje brać po to, by poczuć się dobrze, a zaczyna po to, by nie czuć się źle.
Jakie są objawy uzależnienia od fentanylu?
Najczęściej widać je w zachowaniu. Osoba uzależniona coraz częściej myśli o substancji, ma trudność z przerwaniem używania, potrzebuje coraz większych dawek, ukrywa problem, zaniedbuje szkołę, pracę albo dom, izoluje się od bliskich i podporządkowuje codzienność zdobyciu lub przyjęciu kolejnej dawki. Pojawia się też utrata kontroli i silne pragnienie sięgnięcia po substancję.
Jakie są objawy odstawienia?
Po nagłym przerwaniu używania mogą pojawić się lęk, pobudzenie, bezsenność, poty, drżenie, bóle ciała, kołatanie serca, nudności, wymioty, biegunka, dreszcze i silne pragnienie przyjęcia kolejnej dawki. To właśnie dlatego uzależnienie opioidowe tak często wymaga profesjonalnej pomocy, a nie tylko „silnej woli”.
Kiedy sytuacja staje się alarmowa?
Gdy pojawia się skrajna senność, utrata przytomności, bardzo wolny lub płytki oddech, zwężone źrenice, sinienie, drgawki albo śpiączka. To stan bezpośredniego zagrożenia życia. W takiej sytuacji trzeba natychmiast dzwonić pod 112 albo 999.
Jak wyglądają polskie statystyki?
Polska nie jest dziś w sytuacji Stanów Zjednoczonych, ale sygnały ostrzegawcze już są. W czerwcu 2024 roku informowano o czterech zgonach po fentanylu w Polsce — trzech w Żurominie i jednym w Poznaniu. W tym samym czasie odnotowano 48 przypadków zatruć fentanylem od początku 2024 roku. Policja podawała też, że od stycznia 2022 roku do połowy kwietnia 2024 roku zabezpieczono 252,2 grama fentanylu i jego pochodnych, prowadzono 20 postępowań przygotowawczych i ustalono 22 podejrzanych. To nie jest skala masowej epidemii, ale to już zdecydowanie nie jest temat odległy.
Czy tylko młodzi są zagrożeni?
Nie. Dorośli także są narażeni — przez przewlekły ból, leczenie po zabiegach, kryzysy psychiczne, samotność, nadużywanie leków przeciwbólowych i uspokajających albo sięganie po substancję „na własną rękę”. Dlatego ten temat nie dotyczy tylko nastolatków. Dotyczy całego społeczeństwa.
Najważniejszy wniosek jest prosty: trzeba być czujnym. Nie tylko wobec dilera. Także wobec leków przyjmowanych bez zaleceń, środków zdobytych „od znajomego”, recept załatwionych bez badania i wszystkiego, co wygląda znajomo, ale nie jest pod kontrolą leczenia. Bo współczesne uzależnienie coraz częściej nie pachnie ulicą. Pachnie apteką.
Gdzie szukać pomocy
Jeśli zagrożone jest życie lub zdrowie — dzwoń: 112 albo 999.
Jeśli chodzi o uzależnienie lub kryzys psychiczny:
- do lekarza psychiatry nie potrzeba skierowania,
- na leczenie uzależnienia nie potrzeba skierowania,
- można zgłosić się do centrum zdrowia psychicznego, gdzie pomoc jest dostępna całą dobę, bez skierowania i bez wcześniejszego zapisu.
Ważne numery:
- 800 199 990 — Ogólnopolski Telefon Zaufania Uzależnienia,
- 800 12 12 12 — Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka.
Autorka tekstu: Katarzyna Dutka.
Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
