W piątek, 19 grudnia 2025 roku w Warszawie – Polska zobaczyła dwa obrazy, które — zestawione razem — mówią o stanie polskiej polityki więcej niż setki exposé.
💥 Obraz pierwszy:
Przed Sejmem trwał protest środowisk Konfederacja, gdzie wyrażana była negatywna opinia na temat kolejnych transakcji z Ukrainą, gdzie Polska znów wychodzi na frajera. Protestujący na transparentach wzywali prezydenta Zełeńskiego do oddania naszych 100 miliardów!
💥 Obraz drugi:
W Sejmie, podczas wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, marszałek Włodzimierz Czarzasty oprowadzał gościa po gmachu parlamentu, a na korytarzu sejmowym padły okrzyki „Slava Ukrainie!”, wznoszone przez polskie posłanki obecnej koalicji rządzącej.
💥 Dwa zdarzenia, jeden dzień — i jedno fundamentalne pytanie o granice oraz sens polskiej polityki historycznej.
🗣 Na ulicy: sprzeciw i ostrzeżenie.
Protest pod Sejmem był wyrazem sprzeciwu wobec kierunku polityki rządu — zarówno w wymiarze finansowym, jak i symbolicznym. Uczestnicy mówili o utracie podmiotowości, o przekraczaniu granic, o państwie, które — ich zdaniem — coraz częściej rezygnuje z mówienia własnym głosem. Niezależnie od sympatii partyjnych, demonstracja była sygnałem: część społeczeństwa czuje, że w sprawach zasadniczych nie jest słuchana.
🆘️ W gmachu Sejmu: symboliczna scena.
Równolegle w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej doszło do sceny, która dla wielu Polaków była wstrząsająca. Okrzyk „Slava Ukrainie!” nie jest w Polsce hasłem neutralnym. Jego historyczna geneza wiąże się z nacjonalistycznymi strukturami Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia — formacjami odpowiedzialnymi za ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945. Dla rodzin ofiar Wołynia takie hasło, wznoszone w polskim parlamencie, jest policzkiem. Nie dlatego, że ktoś sprzeciwia się współczesnej Ukrainie, lecz dlatego, że Sejm RP powinien być miejscem szczególnej wrażliwości historycznej i powagi państwa. To nie wiec, nie manifestacja, nie scena performansu politycznego.
‼️ Niestety to nie jest odosobniony przypadek.
To nie był pierwszy raz, kiedy takie okrzyki padły w polskim parlamencie. Kilka miesięcy wcześniej poseł Klaudia Jachira również z mównicy sejmowej zakończyła swoje wystąpienie hasłem „Sława Ukrainie!” (ang. „Glory to Ukraine!”), co zostało zarejestrowane na nagraniach z Sejmu.
🇵🇱 Rola gospodarza.
Dodatkowy ciężar symboliczny ma fakt, że gospodarzem tej wizyty z 19 grudnia 2025 roku w Sejmie był marszałek wywodzący się z tradycji postkomunistycznych. W oczach krytyków cała scena stała się teatrem absurdu: pomieszanie ról, brak refleksji nad miejscem i momentem, a przede wszystkim — lekceważenie pamięci własnych obywateli.
❌️ Dwa obrazy — jeden konflikt.
Zestawienie tych wydarzeń jest uderzające. Na zewnątrz — protest przeciwko kierunkowi, który zdaniem demonstrantów prowadzi do rozmycia polskiej suwerenności i pamięci. W środku — symboliczny gest, który tę obawę materializuje. To nie jest spór o jedną wizytę czy jedno hasło. To spór o tożsamość państwa.
🤔 Jakiej polityki historycznej chcesz, Polaku?
Czy polityki bezrefleksyjnej, w której symbole nie mają znaczenia, instrumentalnej, gdzie pamięć ofiar ustępuje bieżącej demonstracji; czy odpowiedzialnej, która potrafi łączyć dyplomację z szacunkiem dla własnej historii?
✅️ Polityka historyczna nie jest dodatkiem. Jest fundamentem suwerenności. Państwo, które w swoim parlamencie pozwala na hasła obciążone krwią własnych obywateli, wysyła sygnał, że nie potrafi wyznaczać granic.
👉 Dlatego to pytanie wraca dziś z całą mocą: jakiej Polski chcesz — tej, która pamięta i szanuje swoich, czy tej, która milczy, gdy pamięć staje się niewygodna?
🔴 Czy okrzyki „Slava Ukrainie” to to samo co „Heil Hitler”?
👉 Tak – w sensie historyczno-symbolicznym można mówić o analogii, ale nie o pełnej tożsamości. Wyjaśnienie wymaga precyzji.
1️⃣ Funkcja haseł w czasie zbrodni.
„Heil Hitler” było oficjalnym pozdrowieniem ruchu i państwa nazistowskiego, hasłem towarzyszącym ludobójstwu Żydów, Polaków i innych narodów, elementem codziennej praktyki ideologicznej sprawców. Zaś „Slava Ukrainie” było hasłem używanym przez Organizacje Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię, w czasie ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (1943–1945) – okrzyk był częścią symboliki ruchu, który uznawał czystkę etniczną za narzędzie polityczne.
👉 Historycznie oba hasła funkcjonowały jako okrzyki sprawców, nie ofiar.
2️⃣ Znaczenie dla ofiar i ich rodzin.
W historii znaczenie hasła nie wynika tylko z definicji słownikowej, ale z doświadczenia tych, wobec których było używane. Dla ofiar nazizmu: „Heil Hitler” = zapowiedź śmierci, terroru, upokorzenia. Dla ofiar Wołynia: „Slava Ukrainie” = hasło ludzi, którzy mordowali ich rodziny.
👉 W tym sensie mechanizm symboliczny jest analogiczny – hasło staje się nośnikiem traumy, niezależnie od późniejszych reinterpretacji.
3️⃣ Kluczowa różnica historyczna.
Różnica, której nie wolno pomijać. Nazizm został jednoznacznie potępiony, a jego symbole zakazane. Zbrodnie OUN-UPA niestety nie doczekały się porównywalnego międzynarodowego rozliczenia, a ich symbolika bywa dziś relatywizowana. To jednak nie zmienia faktu, że w latach 40. XX wieku oba hasła funkcjonowały w przestrzeni zbrodni jako element ideologii sprawców.
4️⃣ Historyczna konkluzja.
❌ Nie są to hasła identyczne systemowo.
✅ Są porównywalne funkcjonalnie w czasie dokonywania zbrodni.
✅ Dla ofiar i ich potomków mają analogiczny ciężar symboliczny.
⚠️ Historia nie pyta, jak hasło jest dziś reinterpretowane. Historia pyta: kto je wykrzykiwał, gdy ginęli ludzie. W czasie II wojny światowej „Heil Hitler” i „Slava Ukrainie” pełniły tę samą rolę: były hasłami ideologicznymi towarzyszącymi ludobójstwu, dlatego z punktu widzenia ofiar mogą być postrzegane jako symbolicznie porównywalne.
✍️ Autor tekstu: Adam Kania.
ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w komen
