Polska zamyka szpitale po kawałku. Najpierw porodówka, później chirurgia?

Zamykanie szpitali w Polsce – wejście do szpitala z tablicą Zamknięte, karetką i znakiem medycznym
PODZIEL SIĘ INFORMACJĄ

Zamykanie szpitali w Polsce nie zawsze oznacza likwidację całego budynku. Znacznie częściej pacjenci słyszą o zawieszeniu działalności oddziału, zmianie profilu leczenia albo konsolidacji kilku placówek.

W rezultacie szpital nadal może mieć dyrekcję, poradnie i szyld nad wejściem. Jednocześnie mieszkańcy tracą dostęp do porodówki, chirurgii lub innego ważnego oddziału. Pomocy, która wcześniej była dostępna na miejscu, trzeba wtedy szukać w innym mieście.

Zamykanie szpitali w Polsce – NIK pokazuje skalę problemu.

Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja oddziałów ginekologiczno-położniczych. Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że w latach 2022–2024 zamknięto łącznie 26 takich oddziałów. Ponadto w 2025 roku zlikwidowano kolejnych 27.

W konsekwencji od początku 2026 roku oddziałów ginekologiczno-położniczych brakowało już w 136 polskich powiatach. NIK podkreśliła, że podczas reorganizacji opieki najważniejsze powinno być bezpieczeństwo matki i dziecka.

Nie oznacza to, że każda zamykana porodówka działała wcześniej bez problemów. Część oddziałów zmagała się z niedoborem personelu, niewielką liczbą porodów oraz wysokimi kosztami utrzymywania całodobowej gotowości.

Jednak zamknięcie oddziału nie sprawia, że potrzeby pacjentek znikają. Przenosi je do sąsiedniego miasta lub powiatu. Dlatego przed podjęciem decyzji należy sprawdzić, czy inny szpital ma odpowiednią liczbę miejsc, lekarzy, położnych i zespołów ratownictwa medycznego.

Dlaczego kolejne porodówki znikają z mapy Polski?

Najczęściej wymieniane przyczyny zamykania porodówek to:

  • spadająca liczba urodzeń,
  • brak lekarzy, położnych i neonatologów,
  • problemy z obsadą całodobowych dyżurów,
  • rosnące koszty funkcjonowania oddziałów,
  • zadłużenie placówek,
  • niewielkie wykorzystanie łóżek szpitalnych.

Z jednej strony oddział bez odpowiedniej obsady może nie zapewniać bezpiecznej opieki. Z drugiej strony jego likwidacja wydłuża drogę do szpitala. W nagłej sytuacji dodatkowe kilometry mogą mieć znaczenie zarówno dla rodzącej kobiety, jak i dla dziecka.

Dlatego nie wystarczy stwierdzić, że najbliższa porodówka znajduje się w sąsiednim mieście. Trzeba również uwzględnić czas przejazdu, stan dróg, dostępność karetek oraz możliwość przyjęcia dodatkowych pacjentek.

Porodówka w Ostrzeszowie zakończyła działalność.

Od 1 lipca 2026 roku Ostrzeszowskie Centrum Zdrowia zaprzestało realizowania świadczeń w zakresie położnictwa i neonatologii. Informację opublikował zarząd placówki.

Decyzja została podjęta po analizie sytuacji kadrowej, demograficznej, organizacyjnej i finansowej. Władze szpitala wskazywały również na trudności z zapewnieniem personelu niezbędnego do całodobowego funkcjonowania oddziałów.

Jednocześnie zamknięcie porodówki oznacza, że kobiety z Ostrzeszowa i okolic muszą wybierać placówki w innych miejscowościach. W przypadku zaplanowanego porodu można wcześniej przygotować się do dojazdu. Tymczasem przy nagłym rozpoczęciu akcji porodowej sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Po porodówkach przychodzi czas na chirurgię?

Problem nie dotyczy wyłącznie opieki nad kobietami w ciąży. Od 1 lipca 2026 roku na trzy miesiące zawieszono działalność Oddziału Chirurgii w Nakle nad Notecią.

Zarząd szpitala wystąpił w tej sprawie do wojewody kujawsko-pomorskiego. Wojewoda zgodził się na czasowe zawieszenie oddziału. Jako powód wskazano utrzymujące się trudności kadrowe i brak możliwości zapewnienia odpowiedniej liczby lekarzy.

Czasowe zawieszenie nie jest tym samym co całkowita likwidacja. Jednak z perspektywy pacjenta oznacza realne ograniczenie dostępu do leczenia. Przez okres zawieszenia osoba wymagająca hospitalizacji chirurgicznej musi otrzymać pomoc w innej placówce.

Ponadto sąsiednie szpitale muszą przejąć dodatkowych pacjentów. Jeżeli same mają problemy kadrowe albo brakuje w nich łóżek, reorganizacja jednego oddziału może wpłynąć na funkcjonowanie całego regionu.

Najpierw brak lekarzy, potem zawieszenie oddziału.

W wielu szpitalach mechanizm wygląda podobnie. Najpierw pojawiają się trudności ze znalezieniem lekarzy do dyżurów. Następnie ogranicza się liczbę przyjęć lub zabiegów. Ostatecznie dyrekcja występuje o czasowe zawieszenie działalności.

Teoretycznie oddział może później wznowić pracę. W praktyce wszystko zależy od tego, czy szpital znajdzie specjalistów i zapewni im warunki zatrudnienia.

Dlatego określenie „czasowe zawieszenie” nie powinno uspokajać pacjentów automatycznie. Należy sprawdzić, czy istnieje konkretny plan ponownego uruchomienia oddziału, a także termin realizacji tego planu.

Reforma szpitali ma poprawić organizację leczenia.

Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że konsolidacja szpitali ma poprawić jakość świadczeń i ograniczyć konkurowanie placówek o tych samych lekarzy. Resort zakłada między innymi łączenie podmiotów oraz przenoszenie części świadczeń do najlepiej przygotowanych jednostek.

W kwietniu 2026 roku Ministerstwo Zdrowia ogłosiło program finansowego wsparcia procesów konsolidacyjnych. Na ten cel przeznaczono 1,149 mld zł. Pieniądze mają finansować między innymi przebudowę, modernizację i wyposażenie szpitali, które zmieniają sposób organizacji leczenia.

Takie rozwiązanie może przynieść korzyści. Większy oddział może wykonywać więcej zabiegów, zatrudniać liczniejszy personel i dysponować lepszym sprzętem.

Jednak sama konsolidacja nie gwarantuje poprawy dostępności. Jeżeli pacjent musi znacznie dłużej dojeżdżać do szpitala, a placówka zastępcza jest przepełniona, reforma może wyglądać dobrze głównie w dokumentach.

Kiedy zamknięcie oddziału można uznać za bezpieczne?

Przed likwidacją lub zawieszeniem oddziału należy odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań.

Czy szpital zastępczy ma wolne miejsca?

Wskazanie innego szpitala nie wystarczy. Placówka musi mieć możliwość przyjęcia dodatkowych pacjentów bez pogorszenia jakości leczenia.

Jak długo trwa rzeczywisty dojazd?

Odległość w kilometrach nie pokazuje całej sytuacji. Należy uwzględnić korki, remonty dróg, warunki zimowe i dostępność transportu publicznego.

Czy region ma wystarczającą liczbę karetek?

Zamknięcie lokalnego oddziału może zwiększyć liczbę transportów między placówkami. W rezultacie zespoły ratownictwa medycznego pozostają zajęte przez dłuższy czas.

Czy mieszkańcy otrzymali jasną informację?

Pacjenci powinni wiedzieć, gdzie zgłaszać się w nagłym przypadku. Ponadto informacja musi dotrzeć do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, ratowników i lokalnych przychodni.

Czy reorganizacja rzeczywiście zwiększa bezpieczeństwo?

Jeżeli leczenie zostaje przeniesione do większego i lepiej wyposażonego ośrodka, zmiana może poprawić jakość opieki. Jednak musi jej towarzyszyć sprawny transport oraz odpowiednia liczba miejsc.

Sam budynek szpitala nie zapewnia leczenia.

Szpital może nadal działać jako instytucja. Może mieć administrację, poradnie, laboratorium i izbę przyjęć. Mimo to mieszkańcy mogą stracić dostęp do najważniejszych świadczeń całodobowych.

Nie każde zamknięcie oddziału jest błędem. Czasami brak personelu albo zbyt mała liczba wykonywanych procedur rzeczywiście zagrażają bezpieczeństwu pacjentów.

Jednak decyzji nie można oceniać wyłącznie na podstawie finansów jednego szpitala. Trzeba również zbadać skutki dla całego powiatu i sąsiednich placówek.

Dlatego należy postawić niewygodne pytanie: czy jesteśmy świadkami rozsądnego porządkowania sieci szpitali, czy stopniowego ograniczania lokalnego dostępu do leczenia?

Budynek może nadal stać w tym samym miejscu. Jeżeli jednak znikną z niego porodówka, chirurgia, interna lub pediatria, pacjenci szybko przekonają się, że sam szyld nad wejściem nie leczy.

Czy w Waszym mieście również zamknięto albo zawieszono ważny oddział? Jak daleko trzeba teraz jechać po pomoc?

Autorka tekstu: Katarzyna Dutka

Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera, aby być zawsze na bieżąco z naszymi wiadomościami!

Przeczytaj naszą politykę prywatności w celu zaznajomienia się z Twoimi prawami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *