Wołyń: ludobójstwo, nie „tragedia”.

PODZIEL SIĘ INFORMACJĄ

Dzieci rozrywali za nogi… Rozpruwali sierpami brzuchy i wywlekali wnętrzności… Rozdeptywali butami niemowlęta… Nacinali i ściągali wąskie pasy skóry z pleców… Obcinali sierpem genitalia mężczyznom… Przecinali na pół tułów piłą ciesielską… Wyrywali żyły od pachwiny aż do stóp… Wkładali do pochwy zaostrzony kołek i przepychali aż do gardła… Odrąbywali siekierą ręce i nogi… Przybijali kobiety do stołu i gwałcili na oczach rodziny… Rozrywali tułów końmi… Przybijali dziecka do stołu nożem za język… Łamali stawy rąk i nóg dzieci… Przecinali gardło i wyciągali na zewnątrz język… Przybijali dzieci wokół drzewa na kształt „wianuszka”… Przybijali w kościele do krzyża za ręce i nogi…

To nie fikcja literacka. Z takimi przerażającymi obrazami w pamięci musieli mierzyć się każdego dnia ludzie, którzy mieli to „nieszczęście” i przeżyli tę zbrodnię.

Wołyń nie był „tragedią” – był ludobójstwem! Był planową eksterminacją obywateli II Rzeczypospolitej Polskiej tylko dlatego, że byli Polakami. Był mordem na dzieciach, kobietach, starcach, księżach, całych rodzinach i całych wsiach.

Sprawcami byli nacjonaliści ukraińscy z OUN i UPA, a także dywizja SS-Galizien oraz inne ukraińskie formacje, kolaborujące z Niemcami. Tak wskazał Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w uchwale z 22 lipca 2016 r.

Ilu Polaków zamordowano? Wciąż nie znamy pełnej liczby ofiar

Po 83 latach nadal nie znamy pełnej liczby ofiar. To jest hańba, wciąż otwarta rana i dowód, że sprawa nadal nie została wyjaśniona.

W oficjalnej uchwale Sejmu RP mowa jest o ponad stu tysiącach zamordowanych obywateli II RP. Sejm stwierdził jednocześnie, że dokładna liczba ofiar do dziś nie jest znana. Instytut Pamięci Narodowej wskazuje na szacunki rzędu 120-134 tysięcy ofiar, w tym dane Ewy Siemaszko: 133 800 zamordowanych Polaków.

Ale w obiegu historycznym i publicystycznym pojawiały się także liczby znacznie wyższe. Polskie Radio Wrocław w serwisie informacyjnym z 22 stycznia 1997 r. podawało, iż Jerzy Kordas określił liczbę zamordowanych Polaków na około 800 tysięcy, a były prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk nazwał UPA „organizacją zbrodniczą”. Ten sam autor wskazał, że pisma kresowe „Semper Fidelis” i „Na Rubieży” przywoływały wypowiedź Krawczuka z okazji ekshumacji polskich ofiar w Ostrówkach na Wołyniu, gdzie miała paść liczba 500 tysięcy zamordowanych Polaków.

Tak ogromny rozstrzał liczb oznacza jedno: tej sprawy nie wolno zamykać politycznie wygodną, nawet w ramach „kompromisu”, liczbą. Bez ekshumacji groby się nie zasklepią. Nie wolno zamykać historii bez imiennych list ofiar. Nie wolno zamieniać ludobójstwa słowem „tragedia”.

Od wezwania do prawdy po politykę relatywizacji

Szczególnie wymowna jest zmiana języka Leonida Krawczuka. Na początku uznania przez Polskę niepodległości Ukrainy przypisywano mu wypowiedzi o konieczności zmierzenia się z prawdą o zbrodniach UPA. Dwie dekady później, w 2013 r., mówił już, aby „nie otwierać puszki Pandory” i kwestionował zasadność używania słowa „ludobójstwo”. To nie jest droga do prawdy. To droga do relatywizacji.

Niepokoić powinien nas fakt, iż Kyryło Budanow, obecny szef Biura Prezydenta Ukrainy, mówiąc o 11 lipca 2026 r., użył określenia „rocznica tragedii wołyńskiej”. Nie mówił o ludobójstwie. W przededniu kolejnej rocznicy Rzezi Wołyńskiej zasugerował, że Polska przygotowuje „niedojrzałe kroki eskalacyjne” wokół tej rocznicy. Oświadczył też, że Ukraina nie przyjmie żadnego ultimatum i że „nikt nie będzie siedział cicho”. To nie jest język skruchy wobec ofiar ludobójstwa. To jest język presji wobec państwa, które domaga się prawdy, pamięci i elementarnej sprawiedliwości. Polacy, w obliczu wydarzeń po lutym 2022 roku zdali „egzamin z człowieczeństwa”. Niestety dzisiejsza postawa Ukraińców, a zwłaszcza władz Ukrainy, rozczarowuje. Wielu Polaków powyższa wypowiedź Budanowa zmroziła, bo wyczuli w tych słowach zawoalowaną groźbę. Oby to nie była zapowiedź Wołynia w wersji 2.0.

Bez ekshumacji nie będzie prawdy ani pojednania

Pamięć nie jest eskalacją. Ekshumacja nie jest prowokacją. Prawda nie jest ultimatum. Nazwanie ludobójstwa ludobójstwem nie jest aktem wrogości wobec Ukrainy. Jest obowiązkiem wobec zamordowanych w bestialski sposób setek tysięcy Polaków.

Nie domagamy się zemsty. Domagamy się prawdy. Domagamy się ekshumacji.  Domagamy się godnych pochówków. Domagamy się otwarcia archiwów. Domagamy się jednoznacznego potępienia OUN, UPA, SS-Galizien i banderowskiego kultu zbrodniarzy. Nie ma zgody Polaków na odradzanie się nazizmu w Europie.

Nie ma pojednania bez prawdy. Nie ma prawdy bez nazwisk. Nie ma nazwisk bez ekshumacji. Nie ma ekshumacji bez zmierzenia się z demonami z przeszłości. A Polska ma obowiązek mieć tę odwagę żądać!!!

Źródła i podstawa dokumentacyjna

  1. Uchwała Sejmu RP z 22 lipca 2016 r., Monitor Polski 2016, poz. 726 – ponad 100 000 ofiar, stwierdzenie ludobójstwa, wskazanie OUN, UPA, SS-Galizien i innych formacji.
  2. IPN, „Dokumenty zbrodni wołyńskiej”, t. 1 – szacunki 120-134 tys., w tym Ewa Siemaszko: 133 800 ofiar.
  3. Jerzy Kordas, „Oceny OUN-UPA na Ukrainie i w Polsce w latach 1991-2015”, s. 52-53 – odnotowanie przekazów o 500 000 i 800 000 ofiarach; przy liczbie 800 000: serwisy informacyjne Polskiego Radia Wrocław z 22 stycznia 1997 r., autor Oleksiak.
  4. PAP/Dzieje.pl, wypowiedź Leonida Krawczuka z 2013 r. – „nie otwierajmy puszki Pandory”.
  5. RBC-Ukraina, wywiad z Kiryłem Budanowem z 7 lipca 2026 r. – określenie „rocznica tragedii wołyńskiej” oraz zarzut „niedojrzałych kroków eskalacyjnych” Polski.

✍️ Autor tekstu: Pax.

ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera, aby być zawsze na bieżąco z naszymi wiadomościami!

Przeczytaj naszą politykę prywatności w celu zaznajomienia się z Twoimi prawami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *