🚨 Mandaty, porządek czy ratowanie życia? Czy straż miejska jest nam naprawdę potrzebna?
29 sierpnia obchodzimy Dzień Straży Gminnej i Miejskiej. To właśnie tego dnia w 1997 roku uchwalono ustawę o strażach gminnych, która określiła zasady działania tej samorządowej formacji. Sam Dzień Straży Gminnej został formalnie wpisany do ustawy w 2009 roku.
Jedni widzą w strażnikach ludzi pilnujących porządku, reagujących na spalanie śmieci, bezdomne zwierzęta, pijanych na ulicach czy kierowców zastawiających chodniki. Inni kojarzą straż miejską głównie z mandatami, blokadami na kołach i kartką za wycieraczką. 🚗
Dlatego właśnie dzisiejsze święto jest dobrą okazją, aby zadać niewygodne, ale całkiem zasadne pytanie:
czy straż miejska wciąż jest potrzebna?
A może ponad 30 lat po jej powstaniu należałoby na nowo określić, czym właściwie powinna się zajmować?
👮 Straż miejska to nie Policja. Ale jej obowiązki są znacznie szersze, niż wielu sądzi
Straż gminna lub miejska nie jest obowiązkowa. Rada gminy może ją utworzyć, ale nie musi tego robić. W mieście formacja nosi nazwę straży miejskiej. Ustawa podkreśla przy tym, że ma ona pełnić „służebną rolę wobec społeczności lokalnej”.
Co właściwie robi strażnik?
Oczywiście może reagować na wykroczenia i w określonych przypadkach wystawić mandat. Może legitymować, stosować pouczenia, ująć osobę stanowiącą bezpośrednie zagrożenie i przekazać ją Policji.
Ale ustawowy katalog obowiązków jest znacznie szerszy.
Strażnicy mają dbać o spokój i porządek w miejscach publicznych, kontrolować ruch drogowy w granicach swoich kompetencji, pomagać przy ratowaniu życia i zdrowia, zabezpieczać miejsca przestępstw i wypadków do czasu przybycia odpowiednich służb, pilnować obiektów komunalnych i pomagać przy zabezpieczaniu imprez oraz zgromadzeń.
Mogą również doprowadzać osoby nietrzeźwe do izby wytrzeźwień lub miejsca zamieszkania, jeśli ich stan zagraża im samym albo innym. Do tego dochodzi informowanie o lokalnych zagrożeniach czy nawet konwojowanie pieniędzy i wartościowych dokumentów na potrzeby gminy.
W praktyce dochodzą zadania bardzo przyziemne, ale niezwykle dokuczliwe dla mieszkańców: dzikie wysypiska śmieci, wraki samochodów, zastawione chodniki, zakłócanie ciszy i porządku, problemy ze zwierzętami, niszczenie miejskiej infrastruktury czy kontrole związane z ochroną środowiska. 🗑️
To rzeczy, do których raczej nie chcielibyśmy za każdym razem wysyłać patrolu Policji.
📊 Ilu strażników mamy w Polsce?
Skala tej formacji jest mniejsza, niż mogłoby się wydawać.
Według danych przedstawionych przez MSWiA, na koniec 2023 roku w Polsce działały 444 straże gminne i miejskie, w tym:
381 straży miejskich i 63 straże gminne.
Zatrudniały łącznie 9828 osób, z czego 7963 pracowały na stanowiskach strażników.
Nowsza odpowiedź MSWiA udzielona w Sejmie pokazuje, że w 2024 roku zatrudnionych było 7996 strażników gminnych i miejskich.
Dla porównania Polska ma obecnie 2479 gmin. Trzeba jednak pamiętać, że liczby 444 formacji nie można wprost przeliczyć na liczbę obsługiwanych gmin, ponieważ sąsiadujące samorządy mogą tworzyć wspólną straż.
Jeszcze ciekawiej robi się, gdy spojrzymy wstecz.
W 2013 roku działały 593 oddziały straży miejskich i gminnych, a funkcjonariuszy było 9643.
Dzisiaj jednostek jest więc znacznie mniej.
Czy oznacza to, że samorządy uznały straże za zbędne? A może po prostu coraz trudniej znaleźć ludzi gotowych wykonywać tę pracę za oferowane wynagrodzenie?
💸 Mandaty wciąż budują wizerunek straży
Nie da się uciec od najbardziej kontrowersyjnej części jej działalności.
Według informacji MSWiA w 2023 roku strażnicy miejscy i gminni nałożyli blisko 613 tys. mandatów, których łączna wartość wyniosła około 87,5 mln zł.
Ministerstwo informowało również, że mandaty stanowiły około 45 proc. reakcji na ujawnione wykroczenia, a działania strażników najczęściej dotyczyły wykroczeń związanych z bezpieczeństwem i porządkiem w komunikacji.
I właśnie tutaj zaczyna się spór.
Jeżeli mieszkaniec spotyka strażnika głównie wtedy, gdy dostaje mandat za samochód, trudno oczekiwać, że będzie postrzegał tę formację jako lokalną służbę pomocy.
Straż miejska przez lata sama zapracowała sobie na wizerunek „służby od mandatów” – słusznie lub niesłusznie.
Problem polega jednak na tym, że najbardziej spektakularne i wartościowe interwencje strażników zazwyczaj nie trafiają za wycieraczkę samochodu. O nich wielu mieszkańców nigdy nie słyszy.
❤️ Człowiek nie oddychał. Strażnicy rozpoczęli walkę o jego życie
Jedna z takich historii wydarzyła się zaledwie kilkanaście dni przed tegorocznym świętem.
13 sierpnia 2026 roku po godzinie 19 warszawscy strażnicy patrolowali Aleję Krakowską.
Na przystanku tramwajowym zauważyli około 45-letniego mężczyznę siedzącego na ławce w nienaturalnej pozycji.
Mogli przejechać dalej.
Nie przejechali.
Podeszli i sprawdzili jego stan.
Mężczyzna był nieprzytomny. Nie oddychał. Nie było wyczuwalnego pulsu.
Strażnicy natychmiast rozpoczęli resuscytację. Jeden uciskał klatkę piersiową, drugi pobiegł do radiowozu po defibrylator AED.
Przez około 15 minut prowadzili walkę o życie człowieka, aż do przyjazdu dwóch zespołów ratownictwa medycznego. Ratownicy kontynuowali działania przez kolejne kilkanaście minut i ostatecznie udało się przywrócić czynności życiowe mężczyzny. Został zabrany do szpitala.
Warszawska straż informuje, że ponad 150 jej funkcjonariuszy posiada uprawnienia ratownicze, a szkolenia z pierwszej pomocy przechodzą regularnie wszyscy strażnicy. Niemal każdy wyjeżdżający w teren warszawski radiowóz ma mieć na wyposażeniu AED.
I tutaj pytanie o sens istnienia straży miejskiej nagle przestaje być takie proste.
Bo tego wieczoru strażnik nie był człowiekiem od mandatu.
Był pierwszym ratownikiem na miejscu zdarzenia. 🚑
⚠️ Ta praca również bywa niebezpieczna
Strażnik miejski często nie jest postrzegany jak funkcjonariusz wykonujący ryzykowną służbę.
Statystyki pokazują jednak inną stronę tej pracy.
W 2024 roku spośród 7996 zatrudnionych strażników 161 uległo wypadkom podczas wykonywania obowiązków służbowych. W siedmiu przypadkach doszło do trwałego uszczerbku na zdrowiu, a w 154 – do czasowego.
Strażnicy mają przecież kontakt z osobami agresywnymi i nietrzeźwymi, interweniują wobec niebezpiecznych zwierząt, pojawiają się przy wypadkach, awariach, bójkach czy zagrożeniach w przestrzeni publicznej.
To nie zawsze jest spokojny spacer z bloczkiem mandatowym.
Argument za strażą miejską: ktoś musi zajmować się „małymi sprawami”
Zwolennicy straży miejskich powiedzą: Policja ma ważniejsze zadania.
Czy naprawdę chcemy angażować policyjny patrol do samochodu stojącego na trawniku?
Do rozsypanych śmieci?
Do właściciela, który nie posprzątał po psie?
Do zgłoszenia o paleniu odpadami?
Do uszkodzonego znaku?
Do nietrzeźwego śpiącego na przystanku?
Do porzuconego wraku?
Każda z tych sytuacji z osobna może wydawać się błaha. Tysiące takich sytuacji razem decydują jednak o tym, czy miasto jest uporządkowane i czy dobrze się w nim żyje.
Straż miejska może więc pełnić rolę pierwszej, lokalnej służby reagowania, pozostawiając Policji więcej czasu na przestępstwa, ściganie sprawców i poważniejsze zagrożenia.
Argument przeciw: po co druga formacja mundurowa?
Przeciwnicy odpowiedzą równie prosto:
skoro mamy Policję, urzędy, inspekcję ochrony środowiska i inne służby, dlaczego podatnik ma utrzymywać kolejną formację?
Zwłaszcza że zakres kompetencji strażników jest ograniczony, a każda straż utrzymywana jest z pieniędzy samorządu.
Pojawia się więc pytanie o efektywność.
Czy gmina powinna finansować własną formację mundurową, samochody, wyposażenie, siedzibę i administrację?
Czy może lepiej przeznaczyć te pieniądze na monitoring, dodatkowe patrole Policji, poprawę infrastruktury albo inne lokalne potrzeby?
Fakt, że liczba straży w Polsce przez lata spadła, pokazuje, że część samorządów już odpowiedziała sobie na to pytanie.
Ale inne miasta nadal rozwijają swoje straże i powierzają im kolejne zadania.
Nie ma więc jednej odpowiedzi pasującej do każdej gminy.
🤔 Może problemem nie jest straż miejska, ale to, czego od niej oczekujemy?
Być może dyskusję zaczynamy od niewłaściwego pytania.
Zamiast pytać:
„Czy zlikwidować straż miejską?”
warto zapytać:
„Jakiej straży miejskiej potrzebujemy?”
Formacji skoncentrowanej na mandatach i samochodach?
Czy lokalnej służby obecnej na ulicach, która zajmuje się problemami mieszkańców, reaguje na zagrożenia, pilnuje porządku, pomaga seniorom, chroni zwierzęta, kontroluje środowisko i potrafi rozpocząć resuscytację jeszcze przed przyjazdem karetki?
Bo jeśli straż miejska ma być tylko drugą drogówką, mieszkańcy będą nadal pytać, po co ją utrzymywać.
Jeśli natomiast ma być pierwszą linią lokalnej pomocy, dyskusja wygląda już zupełnie inaczej.
💬 A jakie jest Wasze zdanie?
Dzisiaj, w Dniu Straży Gminnej i Miejskiej, zamiast ograniczać się do oficjalnych życzeń, warto rozpocząć prawdziwą dyskusję.
Czy w Waszym mieście straż miejska jest potrzebna?
Czy rzeczywiście pomaga mieszkańcom, czy kojarzy się przede wszystkim z mandatami?
Czy powinna otrzymać więcej kompetencji?
Czy przeciwnie – jej zadania powinny przejąć Policja i urzędy?
A może macie własną historię, w której strażnicy naprawdę pomogli – albo sytuację, po której uznaliście, że ta formacja nie spełnia swojej roli?
Bo o tym, czy straż miejska jest potrzebna, najlepiej świadczy nie liczba radiowozów i wystawionych mandatów.
Tylko to, czy mieszkańcy czują, że naprawdę mają z niej pożytek.
✍️Autorka tekstu: Aleksandra Ślozowska
ℹ️Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
