Gdzie jest państwowy poradnik: „Jak Polaku możesz bronić się przed systemem?”
Ambasada Ukrainy w Polsce przygotowała dla swoich obywateli praktyczny poradnik zatytułowany „Obowiązki i prawa obywateli Ukrainy w Polsce. Jak działać w sytuacjach kryzysowych”. Dokument został opracowany we współpracy z aplikantem adwokackim Dawidem Dehnertem i opublikowany w lutym 2026 roku – dostępny pod linkiem: https://oboviazkiiprawa.com/.
Nie jest to krótka ulotka z numerami telefonów. To rozbudowany przewodnik tłumaczący obywatelom Ukrainy, jak powinni zachować się podczas kontaktu z polską Policją i Strażą Graniczną, zatrzymania, przesłuchania, zgłaszania przestępstwa, przemocy, dyskryminacji czy problemów dotyczących dzieci w szkole.
Dokument zawiera nie tylko informacje o obowiązkach, lecz również konkretne wskazówki, jak skutecznie korzystać ze swoich praw.
Możesz nagrywać agresora!
W części dotyczącej agresji poradnik zaleca obywatelowi Ukrainy przede wszystkim zadbanie o swoje bezpieczeństwo, unikanie eskalacji, odejście w bezpieczne miejsce oraz wezwanie pomocy pod numerem 112.
Jednocześnie autorzy radzą, aby — o ile pozwala na to sytuacja — zapamiętać wygląd agresora, kierunek jego ucieczki, charakterystyczne cechy oraz obecnych świadków. Następnie pada jednoznaczna wskazówka: „można wykonać zdjęcia albo nagranie wideo, pod warunkiem że nie naraża to bezpieczeństwa osoby nagrywającej„.
Poradnik wyjaśnia także, że nagranie rozmowy lub zdarzenia, w którym nagrywający uczestniczy, może zostać wykorzystane jako dowód w postępowaniu karnym, cywilnym albo administracyjnym oraz przekazane Policji lub prokuraturze. Jednocześnie odradza samodzielne publikowanie takich materiałów w internecie bez wcześniejszej konsultacji prawnej.
Trzeba przy tym wyraźnie zaznaczyć: dokument nie mówi o nagrywaniu Polaków ze względu na ich narodowość. Posługuje się określeniem „agresor”, którym może być osoba dowolnej narodowości. Nie jest więc uczciwe przedstawianie go jako instrukcji prowokowania i filmowania Polaków.
Nie zmienia to jednak zasadniczego pytania…
Przypadkowa zbieżność czy nowy schemat?
Dziwnym trafem właśnie w ostatnim czasie w polskiej przestrzeni internetowej zaczęła pojawiać się cała seria nagrań wykonywanych przez obywateli Ukrainy, na których przedstawiane są sytuacje rzekomej lub rzeczywistej agresji ze strony Polaków. Głośne stały się między innymi nagranie wyzwisk kierowanych wobec ukraińskich dziewcząt w autobusie oraz film przedstawiający pobicie obywatela Ukrainy i jego partnerki we Wrocławiu. W przypadku wrocławskiego zdarzenia doszło do zatrzymania podejrzanych, a więc nie każde z takich nagrań można zbywać jako inscenizację czy manipulację.
Nie twierdzę, że istnieje bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy publikacją poradnika ambasady a pojawianiem się takich materiałów. Nie posiadam dowodów pozwalających postawić taką tezę. Trudno jednak nie uznać tej zbieżności za zastanawiającą — szczególnie gdy nagrania przedstawiają zwykle jedynie wybrany fragment zdarzenia, bez pokazania jego początku i pełnego kontekstu.
Należy więc zadawać pytania: czy publikowane filmy zawsze dokumentują spontaniczną agresję, czy niekiedy pokazują dopiero końcową reakcję po wcześniejszej wymianie zdań albo prowokacji? Kto decyduje o momencie rozpoczęcia nagrywania? Dlaczego widz otrzymuje zazwyczaj kilkadziesiąt sekund materiału, ale nie widzi tego, co wydarzyło się wcześniej?
Nagranie może być ważnym dowodem przestępstwa, lecz może również stać się narzędziem budowania jednostronnej narracji. Dlatego każdy taki materiał powinien być oceniany indywidualnie, z uwzględnieniem pełnego zapisu, zeznań świadków i ustaleń organów ścigania — a nie wyłącznie emocjonalnego opisu zamieszczonego w mediach społecznościowych.
W czasach gwałtownie rosnących napięć polsko-ukraińskich szczególna odpowiedzialność spoczywa także na mediach i politykach. Powinni oni wyjaśniać konkretne zdarzenia, zamiast na podstawie pojedynczego nagrania obciążać odpowiedzialnością całe społeczeństwo. Tym bardziej że w sieci równolegle rozpowszechniane są materiały zmanipulowane, wyrwane z kontekstu, a nawet wytworzone przy użyciu sztucznej inteligencji, których celem może być dalsze skłócanie Polaków i Ukraińców.
Dlaczego obce państwo potrafi zadbać o swoich obywateli w Polsce?
Ukraina przygotowała swoim obywatelom prosty i praktyczny przewodnik po polskim systemie prawnym. Wyjaśniła im, co powiedzieć funkcjonariuszowi, czego mogą odmówić, kiedy żądać tłumacza, jak złożyć zawiadomienie, co zrobić, gdy Policja nie chce go przyjąć, jak zabezpieczyć dowody oraz kiedy skorzystać z pomocy adwokata.
W poradniku zamieszczono nawet gotowe zdania w języku polskim, które obywatel Ukrainy może wypowiedzieć podczas kontaktu z funkcjonariuszem. Dokument ostrzega również, że składanie wyjaśnień bez wcześniejszej konsultacji z obrońcą może być ryzykowne.
Można powiedzieć: ambasada wykonuje swoje obowiązki i chroni interesy własnych obywateli.
I słusznie.
Problem polega na tym, że polski obywatel pozostawiony wobec własnych urzędów, służb i instytucji bardzo często musi samodzielnie szukać rozproszonych informacji, interpretować skomplikowane przepisy oraz domyślać się, jakie prawa przysługują mu w konkretnej sytuacji.
Gdzie jest poradnik „Jak Polaku możesz bronić się przed systemem?”
Nie znalazłem jednego, aktualnego i szeroko promowanego przez polski rząd poradnika, który w równie praktyczny sposób tłumaczyłby obywatelowi:
jak zachować się podczas kontroli lub zatrzymania, kiedy wolno nagrywać czynności funkcjonariuszy, jak reagować na odmowę przyjęcia zawiadomienia, jak dokumentować przekroczenie uprawnień, jak składać skargi na urzędników, jak bronić się przed przewlekłością postępowania, w jaki sposób żądać podstawy prawnej działania organu oraz jak zabezpieczać dowody na wypadek późniejszego sporu z państwem.
Owszem, polskie instytucje publikują materiały dotyczące praw pokrzywdzonych, zawiadamiania o przestępstwach, ochrony danych osobowych, przemocy domowej czy pomocy prawnej. Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi m.in. „Poradnik osoby pokrzywdzonej” i publikuje pouczenia o prawach uczestników postępowania karnego. Informacje te są jednak rozproszone, często pisane językiem urzędowym i dotyczą wybranych procedur, a nie codziennej obrony obywatela przed bezprawnym lub nieprawidłowym działaniem instytucji.
Brakuje prostego przewodnika pod tytułem:
„Jak Polaku możesz bronić się przed systemem?”
Przewodnika, który nie zaczynałby się od kolejnych obowiązków obywatela, lecz od jego konstytucyjnych praw.
Przewodnika, który uczyłby, że urzędnik również musi działać na podstawie i w granicach prawa, funkcjonariusz powinien podać podstawę podejmowanej czynności, a obywatel ma prawo dokumentować zdarzenia, składać skargi, żądać pisemnych odpowiedzi i korzystać ze środków odwoławczych.
Zamiast tego Polak dowiedział się, jak zrobić toaletę z wiadra!
W 2025 roku polski rząd szeroko promował „Poradnik bezpieczeństwa” przygotowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa – dostępny pod linkiem: https://www.gov.pl/web/poradnikbezpieczenstwa/.
Publikacja dotyczy przygotowania społeczeństwa na wojnę, katastrofy, blackout, ewakuację, zagrożenia terrorystyczne i klęski żywiołowe. Zawiera wiele potrzebnych informacji, między innymi o zapasach wody, żywności, leków, pierwszej pomocy i plecaku ewakuacyjnym.
Jednym z najbardziej komentowanych fragmentów poradnika jest jednak instrukcja dotycząca higieny podczas kryzysu. Rząd wyjaśnia w niej, że w przypadku braku bieżącej wody można stworzyć prowizoryczną toaletę, nakładając plastikową torbę na wiadro. Po użyciu torbę z zawartością należy wyrzucić do oddzielnego pojemnika, a zapach neutralizować ziemią, trocinami albo żwirkiem.
Sama wskazówka może być przydatna podczas wojny lub długotrwałego blackoutu. Trudno jednak nie zauważyć symbolicznego kontrastu.
Obywatel Ukrainy dostaje poradnik, jak korzystać z polskiego prawa, jak zabezpieczać dowody, jak rozmawiać z Policją i jak reagować, gdy funkcjonariusz odmawia wykonania swoich obowiązków.
Polski obywatel z najgłośniejszego rządowego poradnika dowiaduje się natomiast, jak przygotować wiadro, worek i trociny.
Polskie państwo powinno przygotować poradnik praw obywatela dla Polaka!
Fundacja Twoje VETO uważa, że polskie państwo powinno przygotować powszechnie dostępny, napisany prostym językiem i bezpłatny poradnik dotyczący praw obywatela w kontaktach z instytucjami publicznymi.
Powinien on zawierać informacje o prawach podczas kontroli, legitymowania, zatrzymania i przesłuchania, zasadach nagrywania funkcjonariuszy oraz urzędników, sposobach składania skarg, zawiadomień i wniosków, terminach odpowiedzi, odpowiedzialności za bezczynność, prawie do informacji publicznej oraz możliwościach uzyskania bezpłatnej pomocy prawnej.
Obywatel nie może być słabszą stroną tylko dlatego, że nie ukończył studiów prawniczych i nie zna setek ustaw, rozporządzeń oraz procedur.
Państwo, które nakłada na ludzi coraz więcej obowiązków, powinno równie starannie informować ich o przysługujących prawach.
Nie mamy pretensji do Ukrainy, że dba o swoich obywateli. Pytam natomiast polskie władze: kiedy polskie państwo zacznie z podobną determinacją dbać o świadomość prawną Polaków? Świadomy obywatel jest trudniejszy do zastraszenia, zignorowania i odesłania od urzędowego okienka.
A przecież:
„Jedyną rzeczą potrzebną złu do zwycięstwa jest bierność dobrych ludzi”.
✍ Autor tekstu: Adam Kania.
ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
