Ponad 4 godziny dziennie w sieci. Czy tracimy własne dzieci?

PODZIEL SIĘ INFORMACJĄ

4 godziny i 25 minut dziennie. Tyle średnio dzieci w wieku 7–14 lat spędzają w internecie. To najwyższy wynik spośród wszystkich grup wiekowych – również dorosłych. Dane pochodzą z raportu ,,Internet dzieci 2026″ na który powołuje się Najwyższa Izba Kontroli w opublikowanych 20 lipca 2026 r. wynikach kontroli dotyczącej ochrony dzieci i młodzieży przed treściami szkodliwymi, niebezpiecznymi i pornograficznymi w internecie. Link do raportu NIK TUTAJ.

To już nie jest chwila rozrywki po szkole ani kilka filmów obejrzanych przed snem. To ogromna część dziecięcego dnia przeniesiona do świata aplikacji, mediów społecznościowych, komunikatorów i serwisów wideo.

Internet zajmuje coraz większą część dzieciństwa.

Z danych przywołanych przez NIK wynika, że najmłodsi najwięcej czasu online poświęcają treściom rozrywkowym – angażującym, długotrwałym i wypierającym inne formy aktywności. Tymczasem na zasoby edukacyjne przypada zaledwie 1% czasu spędzanego przez dzieci w sieci.

Internet sam w sobie nie jest przecież zagrożeniem. Może rozwijać, uczyć, ułatwiać kontakt z innymi i dawać dostęp do ogromnych zasobów wiedzy.

Problem zaczyna się wtedy, gdy cyfrowy świat przestaje być dodatkiem do codzienności, a stopniowo wypiera to, co dzieje się poza ekranem: rozmowy z rodzicami, ruch, spotkania z rówieśnikami, czytanie, sen czy zwykłą zabawę.

A nawet nudę – tę pozornie bezwartościową chwilę, podczas której dziecko uczy się samo organizować czas, wymyślać, tworzyć i pozostawać przez moment sam na sam ze swoimi myślami.

Co trzecie dziecko zetknęło się z treściami erotycznymi.

Długość czasu spędzanego online to jednak tylko część problemu.

Według danych przywołanych przez NIK blisko 32% małoletnich miało kontakt ze stronami lub aplikacjami zawierającymi treści erotyczne. Z mediów społecznościowych korzysta natomiast około 60% dzieci poniżej 15. roku życia.

W późniejszej publikacji poświęconej wynikom tej samej kontroli NIK wskazała również, że średni wiek pierwszego kontaktu z pornografią wynosi około 11 lat i 3 miesiące, a co dziewiąty nastolatek spotkał się z dorosłym poznanym wcześniej w internecie.

NIK: państwo przez lata nie stworzyło skutecznego systemu.

Wyniki kontroli NIK pokazują, że odpowiedzialności za obecną sytuację nie można sprowadzić wyłącznie do rodzin. Izba wskazała, że mimo wielu podejmowanych działań nadal nie wdrożono rozwiązań wystarczająco skutecznie chroniących dzieci i młodzież w internecie.

Co szczególnie istotne, w latach 2020–2025 nie udało się stworzyć stałej i efektywnej współpracy pomiędzy Ministerstwem Cyfryzacji a kluczowymi instytucjami zajmującymi się bezpieczeństwem i edukacją najmłodszych, m.in. Ministerstwem Edukacji Narodowej, Policją, Rzecznikiem Praw Dziecka czy Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Według NIK podejmowane działania nie doprowadziły do wypracowania i rozpowszechnienia spójnych rozwiązań wspierających bezpieczeństwo dzieci w cyfrowym świecie.

W latach 2024–2025 podczas przygotowywania projektu ustawy mającej chronić małoletnich przed treściami szkodliwymi pominięto zasadniczą kwestię ich zdefiniowania. Resort wskazywał na brak wystarczających badań, a NIK stwierdziła także brak niezbędnej analizy rodzajów takich treści, ich źródeł oraz sposobów ograniczania do nich dostępu.

W rezultacie zakres projektowanych regulacji został ograniczony przede wszystkim do pornografii. NIK zwróciła przy tym uwagę na jeszcze jeden problem: w niektórych dokumentach Ministerstwo Cyfryzacji odwoływało się do badań i opracowań nawet z 2017 r., które – ze względu na niezwykle szybkie zmiany środowiska cyfrowego, szczególnie po pandemii COVID-19 – nie odzwierciedlały już aktualnej sytuacji.

W świecie, w którym technologie i cyfrowe zachowania dzieci zmieniają się właściwie z roku na rok, państwo nie może próbować rozwiązywać dzisiejszych problemów, opierając się na obrazie internetu sprzed niemal dekady.

Zakaz telefonu nie zastąpi wychowania.

Po zakończeniu kontroli podjęto kolejne działania. 2 czerwca 2026 r. Rada Ministrów przyjęła m.in. projekty dotyczące zakazu korzystania z telefonów w szkołach podstawowych oraz ograniczenia dostępu małoletnich do pornografii poprzez skuteczną weryfikację wieku. To mogą być istotne narzędzia. Nie rozwiążą jednak problemu same.

Dlatego odpowiedzialność musi być szersza. Dotyczy państwa, szkół, platform internetowych, ale także rodziców i opiekunów.

Zwraca na to uwagę sama NIK, która w swoich rekomendacjach postuluje m.in. intensyfikację edukacji rodziców, pilne wdrożenie rozwiązań prawnych opartych na całościowej analizie zagrożeń oraz stworzenie mierników pozwalających wreszcie sprawdzać, czy działania dotyczące higieny cyfrowej naprawdę przynoszą efekty.

Stworzyliśmy im ten świat. A teraz dziwimy się, że nie potrafią odłożyć telefonu.

Najłatwiej byłoby powiedzieć: „Dzisiejsze dzieci są uzależnione od telefonów”.

Tylko czy naprawdę możemy całą odpowiedzialność przerzucić właśnie na nie? To my – dorośli – stworzyliśmy rzeczywistość, w której ekran stał się najprostszą odpowiedzią niemal na każdą potrzebę.

Dziecko się nudzi? Telefon. Marudzi w restauracji? Bajka na ekranie. Jedziemy samochodem? Tablet. Rodzic potrzebuje chwili spokoju? YouTube.

Kontakt z kolegami przeniósł się do komunikatorów, życie rówieśników ogląda się w mediach społecznościowych, a muzykę, filmy, gry, zdjęcia, wiadomości i rozrywkę można znaleźć w jednym urządzeniu. Telefon stał się dla dziecka jednocześnie telewizorem, placem zabaw, konsolą, pokojem spotkań, biblioteką, aparatem i sposobem na ucieczkę od nudy czy trudnych emocji.

Trudniejsze pytanie brzmi: czego dzieci uczą się, obserwując nas?

Telefon przy rodzinnym obiedzie. Sprawdzanie wiadomości podczas spaceru. Powiadomienie przerywające rozmowę. Wieczór, podczas którego każdy domownik patrzy w swój ekran.

Z jednej strony wymagamy od dzieci, aby potrafiły się odłączyć. Z drugiej – własnym zachowaniem pokazujemy im, że telefon powinien być zawsze w zasięgu ręki.

Dzieci nie stworzyły przecież algorytmów walczących o uwagę użytkownika, nieskończonego przewijania ekranu, automatycznie uruchamianych filmów ani systemu ciągłych powiadomień. Urodziły się w świecie, w którym wszystkie te mechanizmy już działały.

Nie zabierajmy dzieciom Internetu. Oddajmy im równowagę.

Nasze dzieci będą żyły w świecie jeszcze bardziej cyfrowym niż obecny. Sztuczna inteligencja, media społecznościowe i kolejne technologie staną się dla nich naturalną częścią codzienności. Nie chodzi więc o prowadzenie wojny z Internetem. Chodzi o nauczenie młodych ludzi korzystania z niego w taki sposób, aby technologia służyła człowiekowi, a nie człowiek technologii.

Potrzebujemy rozsądnych granic, skutecznej ochrony przed nieodpowiednimi treściami oraz przede wszystkim rozmowy i zaangażowania dorosłych. Ponad cztery godziny każdego dnia to przecież nie tylko liczba w raporcie. To fragment dzieciństwa.

Czy naprawdę chcemy któregoś dnia odkryć, że kiedy byliśmy zajęci patrzeniem w swoje ekrany, nasze dzieci dorastały po drugiej stronie własnych?

✍️ Autor tekstu: Natalia Mehlich.

ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera, aby być zawsze na bieżąco z naszymi wiadomościami!

Przeczytaj naszą politykę prywatności w celu zaznajomienia się z Twoimi prawami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *