Niektórzy aktywiści walczący z systemem od lat mówią, że PESEL to nic innego jak „numer obozowy” – numer, za pomocą którego państwo może jednoznacznie zidentyfikować każdego obywatela.
Do tej pory dla wielu osób mogło to brzmieć jak przesadzona, radykalna metafora. Więc określenie „niewolnik systemu” już dzisiaj nikogo nie dziwi ….
Ale w obliczu informacji o planowanym centralnym rejestrze danych dotyczących szczepień, łączeniu tych informacji z numerem PESEL, tworzeniu imiennych wykazów osób, które nie wykonały obowiązkowych szczepień oraz możliwości wykorzystywania tych danych w postępowaniach administracyjnych i egzekucyjnych, ta metafora zaczyna nabierać zupełnie nowego znaczenia.
Czym w praktyce staje się numer identyfikacyjny obywatela, jeżeli można za jego pomocą nie tylko ustalić, kim jesteś, ale również sprawdzić Twój status w określonym systemie, odnotować, jakich procedur nie wykonałeś, a następnie wykorzystać te informacje do uruchomienia aparatu administracyjnego?
I tu pojawia się jeszcze poważniejsze pytanie:
Czy dane dotyczące zdrowia obywatela powinny w ogóle stawać się narzędziem administracyjnej kontroli?
Szczepienie jest ingerencją medyczną w organizm człowieka. Nie jest to zwykła czynność administracyjna ani zakup biletu komunikacji miejskiej. To decyzja dotycząca zdrowia, podejmowana w oparciu o ocenę korzyści i ryzyka konkretnego preparatu.
Szczepionki nie są też substancjami obojętnymi biologicznie. Zawierają substancje czynne oraz składniki pomocnicze, a jak każdy produkt leczniczy mogą wiązać się z ryzykiem działań niepożądanych. Dlatego właśnie kwestia bezpieczeństwa, przeciwwskazań i możliwych powikłań powinna być traktowana przede wszystkim jako kwestia medyczna, a nie jako narzędzie kontroli obywatela.
Tym bardziej niepokoi pomysł tworzenia centralnych baz, w których informacje o szczepieniach dzieci i dorosłych miałyby być powiązane z numerem PESEL i dostępne dla organów administracji.
Dane medyczne powinny służyć ochronie zdrowia pacjenta, a nie budowaniu systemu nadzoru nad obywatelem.
Państwo może mieć swoje regulacje dotyczące ochrony zdrowia publicznego. Ale im dalej idziemy w kierunku centralnego gromadzenia informacji o tym, jakie procedury medyczne obywatel wykonał, a jakich nie wykonał, tym ważniejsze staje się pytanie o granice ingerencji państwa w prywatność, autonomię i wolność decyzji medycznych.
Dzisiaj jest to rejestr szczepień, a co będzie rejestrowane jutro?
PESEL zaczyna być nie tylko narzędziem identyfikacji, ale i narzędziem kontroli!!!!
I właśnie dlatego warto dziś bardzo uważnie patrzeć na to, jakie dane państwo gromadzi o obywatelach, kto będzie miał do nich dostęp i do czego będą mogły zostać wykorzystane.
Granica między „rejestrem danych” a systemem pozwalającym państwu na coraz bardziej szczegółowe kontrolowanie obywatela może okazać się znacznie cieńsza, niż wielu z nas sądzi.
Tematyka medyczna nie powinna nigdy stawać się narzędziem kontroli obywatela!!!!
Nie ma na to naszej zgody!!!
Autorka tekstu: Aneta Mika
Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacja Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu https://twojeveto.pl/wsparcie/
