Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego od pierwszych lat życia ktoś nieustannie próbuje powiedzieć Ci, jak powinieneś żyć?
Najpierw jesteś dzieckiem. Jeszcze nie potrafisz mówić, a już ktoś planuje Twoją przyszłość. Potem przedszkole, szkoła, kolejne egzaminy, oceny i rankingi. Od najmłodszych lat uczysz się przede wszystkim jednego – że masz dostosować się do systemu. Masz siedzieć cicho, wykonywać polecenia, nie zadawać zbyt wielu niewygodnych pytań i podążać wyznaczoną ścieżką.
Oczywiście edukacja jest potrzebna. Społeczeństwo potrzebuje zasad. Jednak wielu ludzi uważa, że problem pojawia się wtedy, gdy celem przestaje być rozwijanie samodzielnego myślenia, a staje się kształtowanie ludzi, którzy przede wszystkim potrafią podporządkować się obowiązującym regułom.
Dziecko nie przychodzi na świat jako własność państwa.
Nie rodzi się po to, aby kiedyś zasilić statystyki, rynek pracy czy system podatkowy. Nie jest numerem PESEL, miejscem w szkolnym dzienniku ani kolejną pozycją w urzędowej tabeli. Jest człowiekiem.
Dla wielu rodziców to właśnie rodzina powinna być pierwszym i najważniejszym środowiskiem wychowawczym. To rodzice najlepiej znają swoje dzieci, ich charakter, talenty i potrzeby. Rolą państwa może być tworzenie warunków do rozwoju i ochrona praw dzieci, ale nie zastępowanie rodziców w ich odpowiedzialności za wychowanie.
Problem nie kończy się jednak na dzieciach. Z wiekiem zmieniają się jedynie etykiety. Najpierw jesteś uczniem, później studentem. Następnie pracownikiem i podatnikiem. Coraz częściej kredytobiorcą, aż w końcu stajesz się emerytem.
Na każdym etapie życia pojawiają się kolejne formularze, kolejne obowiązki, kolejne przepisy. Coraz łatwiej zapomnieć, że za każdym numerem w systemie stoi człowiek z własnymi marzeniami, przekonaniami i odpowiedzialnością za swoje decyzje.
System lubi ludzi przewidywalnych. Tych, którzy nie zadają pytań i wierzą, że zawsze istnieje tylko jedno właściwe rozwiązanie, wskazane przez autorytet.
A przecież historia wielokrotnie pokazywała, że postęp rodził się właśnie dzięki ludziom, którzy odważyli się myśleć inaczej. Dzięki tym, którzy nie bali się powiedzieć: „sprawdźmy, czy można zrobić to lepiej”.
Nie chodzi o odrzucenie prawa ani o bunt dla samego buntu.
Chodzi o zachowanie prawa do samodzielnego myślenia.
– prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
– prawo do prowadzenia własnej działalności bez nadmiernych przeszkód.
– prawo do decydowania o swoim życiu w granicach szacunku dla wolności innych ludzi.
Wolny człowiek nie potrzebuje, aby ktoś planował każdy aspekt jego życia.
Potrzebuje przestrzeni do działania i odpowiedzialności za własne wybory.
Społeczeństwo złożone z ludzi myślących samodzielnie bywa mniej wygodne dla władzy niż społeczeństwo całkowicie podporządkowane. Ale to właśnie tacy ludzie częściej tworzą nowe rozwiązania, rozwijają przedsiębiorczość, wspierają swoje społeczności i biorą odpowiedzialność za własne decyzje.
Nie jesteśmy produktem systemu.
Nie jesteśmy stworzeni po to, aby przez całe życie jedynie wykonywać kolejne polecenia, spłacać kolejne zobowiązania i bezrefleksyjnie akceptować wszystko, co narzucają instytucje.
Jesteśmy ludźmi wolnymi z natury. Mamy prawo:
– zadawać pytania.
– myśleć samodzielnie.
– wychowywać swoje dzieci zgodnie z własnym sumieniem, z poszanowaniem ich dobra i praw.
– wybierać własną drogę.
Bo wolność nie zaczyna się od zmiany świata.
Zaczyna się od chwili, w której człowiek przestaje wierzyć, że ktoś inny ma wyłączne prawo decydować za niego, jak powinno wyglądać jego życie.
Państwo może tworzyć ramy funkcjonowania społeczeństwa. Nie powinno jednak zastępować sumienia, rodziny ani zdrowego rozsądku. Człowiek nie jest własnością żadnej instytucji. Nie jest numerem w rejestrze, pozycją w statystyce ani elementem dobrze naoliwionej machiny.
Jest wolnym człowiekiem.
A wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się ślepe posłuszeństwo, a zaczyna odpowiedzialność za własne wybory. Dlatego warto od czasu do czasu zatrzymać się i zadać sobie jedno, proste pytanie:
Kto naprawdę decyduje o Twoim życiu?
✍️ Autorka tekstu: Jowita Kowszyn-Sumara
ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
