W czerwcu ubiegłego roku Ministerstwo Zdrowia, we współpracy z Biurem Rzecznika Praw Pacjenta, przedstawiło projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta oraz ustawy o systemie powiadamiania ratunkowego. Dokument opublikowany 16 czerwca na stronie Rządowego Centrum Legislacji został skierowany do 30-dniowych konsultacji publicznych.
Nowelizacja, określana potocznie jako „lex szarlatan”, ma – jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia – zwiększyć ochronę pacjentów przed szkodliwymi praktykami pseudomedycznymi oraz skuteczniej przeciwdziałać dezinformacji medycznej. Projekt przewiduje wprowadzenie narzędzi prawnych, które umożliwią Rzecznikowi Praw Pacjenta szybsze i bardziej zdecydowane reagowanie w przypadku naruszeń.
Zawężenie definicji pseudomedycyny.
Po zakończeniu konsultacji publicznych resort zdrowia przeanalizował zgłoszone uwagi (projekt UD207). Choć większość postulatów interesariuszy nie została uwzględniona, wprowadzono dwie istotne korekty. Pierwsza dotyczy definicji praktyk pseudomedycznych.
W pierwotnej wersji była ona bardzo szeroka i obejmowała wszelkie działania mające na celu poprawę zdrowia podejmowane przez osoby niewykonujące zawodu medycznego. W toku konsultacji wskazywano jednak, że tak ogólne sformułowanie mogłoby prowadzić do nadmiernej ingerencji w codzienne sytuacje – jak udzielanie pierwszej pomocy czy opieka nad bliskimi.
W odpowiedzi Ministerstwo Zdrowia zawęziło definicję. Obecnie za praktykę pseudomedyczną uznaje się „udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osobę niewykonującą zawodu medycznego”. Oznacza to przesunięcie punktu ciężkości z szeroko rozumianych działań prozdrowotnych na czynności mające charakter świadczeń medycznych. W praktyce regulacja ma być wymierzona przede wszystkim w podmioty oferujące usługi imitujące leczenie bez wymaganych uprawnień.
System kar z dodatkowymi gwarancjami.
Druga istotna zmiana dotyczy zasad nakładania kar administracyjnych. W trakcie konsultacji zwracano uwagę na konieczność zapewnienia odpowiednich gwarancji proceduralnych.
Zgodnie z aktualną wersją projektu:
- każda kara ma być nakładana w odrębnym postępowaniu,
- ponowne jej wymierzenie będzie możliwe dopiero po upływie co najmniej sześciu miesięcy od poprzedniej decyzji.
Jednocześnie utrzymano możliwość wielokrotnego karania – aż do momentu zaprzestania naruszeń. Rozwiązanie to ma zapobiegać sytuacjom, w których podmiot traktowałby karę jako koszt prowadzenia działalności. Maksymalna wysokość sankcji może sięgać nawet 1 mln zł.
Bez odpowiedzialności karnej.
W toku konsultacji pojawiły się również postulaty wprowadzenia odpowiedzialności karnej za stosowanie praktyk pseudomedycznych. Argumentowano, że same sankcje administracyjne mogą okazać się niewystarczające wobec podmiotów świadomie omijających prawo.
Ministerstwo Zdrowia nie zdecydowało się jednak na wprowadzenie przepisów karnych. Projekt pozostaje oparty wyłącznie na odpowiedzialności administracyjnej, choć – jak podkreśla resort – przewidziane kary mają mieć realnie odstraszający charakter.
Kierunek zmian pozostaje bez zmian.
Resort nie uwzględnił również szeregu innych uwag o charakterze systemowym. W uzasadnieniu wskazuje, że proponowane rozwiązania mają umożliwić szybką reakcję w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia pacjentów i są wzorowane na mechanizmach funkcjonujących już w innych dziedzinach prawa, takich jak ochrona konkurencji i konsumentów.
Mimo wprowadzonych korekt zasadniczy cel projektu pozostaje niezmienny: wzmocnienie roli Rzecznika Praw Pacjenta oraz stworzenie skutecznych narzędzi do walki z praktykami uznawanymi za niebezpieczne.
Wątpliwości i pytania.
Projekt – choć ukierunkowany na ochronę pacjentów – budzi również kontrowersje i szereg pytań:
- Czy nowe przepisy nie ograniczą prawa pacjentów do wyboru metod leczenia?
- Gdzie przebiega granica między walką z dezinformacją a ingerencją w wolność wypowiedzi?
- Czy działalność naturopatów, dietetyków czy terapeutów medycyny niekonwencjonalnej nie zostanie nadmiernie ograniczona?
- Na ile państwo powinno regulować obszar, w którym część pacjentów świadomie wybiera alternatywne formy terapii?
Są to pytania, które – mimo postępu prac legislacyjnych – wciąż pozostają bez jednoznacznej odpowiedzi.
Etap legislacyjny.
Na moment publikacji projekt nadal znajduje się na etapie rządowego procesu legislacyjnego i nie trafił jeszcze do Sejmu. Autorzy zmian deklarują, że nowe przepisy mogłyby wejść w życie jeszcze w tym roku.
Autor tekstu: Aleksandra Ślozowska
Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
