Pretekstem do napisania tego tekstu była szeroko nagłaśniana w mediach sprawa patologii w schroniskach dla psów, którą publicznie podniosła znana artystka Dorota „Doda” Rabczewska. Chodzi o przypadki zaniedbań, złych warunków bytowych zwierząt i ich uśmiercania oraz podejrzenia nieprawidłowości finansowych w jednym ze schronisk w Bytomiu, które doprowadziły do interwencji prokuratury i lokalnych władz oraz wywołały ogólnopolską debatę o modelu opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Sprawa zyskała szczególny rozgłos właśnie dzięki medialnemu zaangażowaniu Dody, która krytykowała decyzje i praktyki dotyczące traktowania zwierząt oraz apelowała o realne zmiany systemowe w funkcjonowaniu takich placówek. Ta szeroka reakcja społeczna pokazuje, jak silne emocje i reakcje potrafi budzić temat ochrony zwierząt — do tego stopnia, że sprawy te trafiają na agendę opinii publicznej i instytucji państwowych.
Człowiek czy wróbel?
Są w Polsce rzeczy, które potrafimy chronić z żelazną konsekwencją. Na przykład… jajo wróbla pospolitego. Tak, tego ptaka z parapetów i skwerów, którego obecność traktujemy jak oczywistą oczywistość – dopóki nie okaże się, że za „oczywistością” stoi twardy mur prawa. A obok tego muru stoi inny porządek: świat dziecka w fazie prenatalnej, którego życie – w zależności od przesłanki, interpretacji prawnej czy procedury – można zakończyć w majestacie prawa. I tu zaczyna się opowieść o absurdzie, który wcale nie jest anegdotą, tylko lustrem dla naszego państwa.
Jajo wróbla: małe, kruche i „pod parasolem” państwa.
🥚🐦 W polskim systemie prawnym ochrona dzikich gatunków zwierząt (w tym ptaków) jest bardzo realna – nie symboliczna. Wróbel Pospolity (łacińska nazwa Passer Domesticus) figuruje w wykazach ochrony gatunkowej. Wprost wskazuje się między innymi zakaz umyślnego niszczenia jaj gatunków objętych ochroną.
To ważne: tu nie chodzi o „lubienie wróbli”, tylko o logikę państwa – przyroda jest dobrem chronionym, a ochrona ma swoją sankcję. Naruszenie zakazów wobec gatunków objętych ochroną gatunkową może skutkować odpowiedzialnością wykroczeniową. W polskim porządku prawnym ochrona życia zwierząt nie jest deklaracją ideologiczną, lecz twardą normą prawną. Wróbel Pospolity jest objęty ochroną gatunkową, a tym samym ochroną podlegają nie tylko dorosłe osobniki, lecz również ich jaja, gniazda i miejsca rozrodu. Wynika to wprost z rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (t.j. Dz.U. 2022 poz. 2380), wydanego na podstawie art. 49 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody. Zgodnie z § 6 tego rozporządzenia zabrania się między innymi umyślnego niszczenia jaj, postaci młodocianych, gniazd oraz siedlisk gatunków objętych ochroną, a naruszenie tych zakazów podlega odpowiedzialności wykroczeniowej na podstawie art. 131 pkt 14 ustawy o ochronie przyrody, zagrożonej karą aresztu albo grzywny. Innymi słowy: zniszczenie jaja wróbla pospolitego jest w Polsce czynem karalnym, ściganym przez państwo w imię ochrony przyrody.
Mamy więc prostą konkluzję do postawienia: państwo uznaje wartość życia (i rozrodu) dzikiego zwierzęcia na tyle istotną, że tworzy zakaz i karę. To spójne z logiką ochrony przyrody. Tyle że zaraz obok tej spójności zaczyna się zgrzyt, który dla wielu ludzi jest moralnie nie do zniesienia.
Dziecko prenatalne = życie „warunkowe”!
👶⚖️ W Polsce kwestie dopuszczalności przerwania ciąży reguluje ustawa z 7 stycznia 1993 roku – tak zwana, o ironio „ustawa o planowaniu rodziny”). Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku (K 1/20) z polskiego porządku prawnego usunięto tak zwaną przesłankę embriopatologiczną (dotyczącą ciężkich wad płodu).
W praktyce główne „bramy legalności” dokonywania aborcji (w dużym uproszczeniu) opierają się dziś między innymi o zagrożenie życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, oraz ciąża będąca skutkiem czynu zabronionego.
I tu pojawia się element, który mocno zmienia ciężar całej dyskusji: w dokumentach rządowych podkreśla się, że słowo „zdrowie” użyte w ustawie nie ma zamkniętego katalogu i może dotyczyć także zdrowia psychicznego.
Nie wchodząc w spór, kto ma rację w każdej jednostkowej sprawie (bo bywają dramaty, konflikty wartości, realne ryzyko medyczne, sytuacje graniczne), sam kształt tej konstrukcji tworzy w świadomości społecznej brutalne pytanie:
Dlaczego w jednym obszarze (przyroda) chronimy „potencjalność życia” – jajo, lęg, gniazdo – a w drugim (człowiek prenatalny) ochrona życia jest „zależna od przesłanki”?
Oleśnica i Gdańsk: „majestat prawa” kontra wstrząs moralny!
🎥🏥 W ostatnich dniach wrócił temat Oleśnicy w związku z internetową premierą filmu dokumentalnego „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”, przygotowanego przez Fundację Życie i Rodzina. Film jest przedstawiany jako efekt „obywatelskiego dochodzenia” i ma pokazywać kulisy procedur aborcyjnych – według twórców w sposób, który ma wstrząsnąć opinią publiczną. Zresztą możesz zobaczyć ten wstrząsający dokument i wyciągnij swoje własne wnioski:
Równolegle w styczniu 2026 roku bardzo głośno zrobiło się o protestach pod szpitalem w Gdańsku (chodzi o Szpital św. Wojciecha na Zaspie) – zarówno ze strony środowisk pro-life, jak i kontrmanifestacji. Media lokalne i ogólnopolskie opisywały spór o to, czy takie protesty powinny się odbywać, oraz jak szpital uzasadnia działania „w ramach prawa”.
I znów: nawet jeśli ktoś odrzuca język filmu o Oleśnicy, a ktoś inny odrzuca język obrońców aborcji – pozostaje fakt sporu logicznego: Polacy widzą dwa porządki moralne, które nie chcą się skleić.
Gdzie rodzi się „absurd wróbla”? Nie w ptakach – tylko w filozofii państwa.
🧠 To nie jest tekst o tym, że przyrody nie należy chronić. Należy. Pytanie raczej brzmi inaczej: dlaczego państwo potrafi mówić o przyrodzie językiem bezwarunkowej ochrony, a o człowieku w prenatalnej fazie – językiem wyjątków, procedur i przesłanek?
Jajo wróbla, czyli prenatalna faza wróbla, ma w prawie status „gatunku chronionego”, więc staje się ono dobrem prawnie chronionym.
Dziecko w fazie prenatalnej w prawie polskim nie funkcjonuje jako „gatunek”, tylko jako przedmiot ochrony rozproszonej: trochę w konstytucyjnych zasadach, trochę w ustawach, trochę w sporach interpretacyjnych, trochę w praktyce medycznej – a przede wszystkim w społecznej wojnie ideologicznej.
I tu dochodzimy do sedna: absurd nie polega na tym, że jaja ptaków są chronione. Absurd polega na tym, że człowiek przestaje być oczywistym „centrum ochrony”.
Niektórym wystarcza odpowiedź: „bo prawa kobiet”. Innym: „bo życie jest święte”. Ale jeśli chcemy myśleć głęboko, trzeba przyjąć coś trudniejszego: państwo w tej sprawie nie jest już nauczycielem moralności – jest księgowym konfliktu, który rozlicza wartości według rubryki „przesłanka”.
Co z godnością? Jeśli godność jest warunkowa, to przestaje być godnością!
Godność człowieka (w sensie cywilizacyjnym) działa tylko wtedy, gdy jest pierwsza, a nie „do rozważenia”. Jeśli zaczynamy mówić:
- „to życie jest chronione, o ile…”
- „to życie jest ważne, ale…”
- „to życie ma sens, jeśli…”
…to nie rozmawiamy już o godności. Rozmawiamy o kwalifikowaniu życia.
A kwalifikowanie życia – niezależnie od tego, kto akurat ma władzę i jakie ma intencje – jest śliską pochyłością. Dziś kwalifikujemy prenatalne. Jutro terminalnie chorych. Pojutrze niepełnosprawnych. Za tydzień „kosztownych” pacjentów. Historia uczy, że cywilizacja nie psuje się nagle – psuje się małymi wyjątkami, które z czasem stają się normą.
Co z tego wynika? Dwa pytania, których nie unikniemy!
- Czy państwo ma prawo budować ochronę życia człowieka jako system wyjątków – skoro jednocześnie potrafi budować ochronę życia zwierzęcia jako system zakazów?
- Czy chcemy państwa, które jest arbitrem godności, czy państwa, które uznaje godność za fundament, którego się nie „waży” na wadze przesłanek?
„Człowiek czy wróbel?” to nie jest pytanie o wróbla. To pytanie o to, czy człowiek wciąż jest w prawie i kulturze kimś więcej niż procedurą.
Autor tekstu: Adam Kania.
ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
