To nie igrzyska są problemem, tylko to, że świat coraz bardziej przypomina wielkie widowisko, podczas gdy prawdziwe problemy schodzą na drugi plan.
🏟 Miliony wydawane na widowiska.
📱 Godziny transmisji.
📺 Niekończące się relacje.
A równocześnie :
⛔ rekordowo niska dzietność,
⛔ samotność,
⛔ uzależnienia od telefonów,
⛔ coraz więcej rodzin żyjących od wypłaty do wypłaty,
⛔ wojny i głód w wielu regionach świata.
Żyjemy w epoce:
✅ największego postępu technologicznego,
✅ największej produkcji żywności,
✅ największego dostępu do wiedzy,
✅ najdroższych wydarzeń sportowych.
A jednocześnie:
❌ rodzi się coraz mniej dzieci,
❌ rośnie liczba depresji,
❌ młodzi ludzie coraz częściej czują się samotni,
❌ społeczeństwa się starzeją,
❌ miliony ludzi żyją w ubóstwie.
Nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu możliwości, by patrzeć na świat. A jednocześnie tak rzadko patrzymy na to, co naprawdę ważne.
Współczesny świat uwielbia spektakl.
Musi być głośno, szybko, efektownie i emocjonująco. Każdego dnia dostajemy nowe widowisko, nowy skandal, nowego bohatera i nowego wroga. Nieustannie mamy na coś patrzeć, coś komentować, komuś kibicować albo przeciwko komuś protestować.
Tylko czy w tym niekończącym się przedstawieniu dostrzegamy jeszcze prawdziwe problemy?
Światła reflektorów świecą coraz mocniej.
Problemem nie jest sport. Nie są nim koncerty, festiwale ani wspólne przeżywanie wielkich wydarzeń. Człowiek potrzebuje radości, odpoczynku i emocji.
Podczas gdy miliony ludzi śledzą kolejne widowiska, ponad połowa państw i obszarów świata ma już dzietność niższą od poziomu pozwalającego na prostą zastępowalność pokoleń. Globalny współczynnik dzietności wynosi około 2,25 dziecka na kobietę i jest o jedno dziecko niższy niż jeszcze pokolenie temu.
Coraz mniej ludzi decyduje się na założenie rodziny. Nie zawsze dlatego, że nie chcą mieć dzieci. Często nie czują się wystarczająco bezpiecznie, nie mają stabilnego mieszkania, pewnej pracy, czasu ani wiary, że przyszłość będzie lepsza od teraźniejszości.
Bogate społeczeństwa potrafią finansować wielkie widowiska, ale coraz częściej nie potrafią stworzyć młodym ludziom warunków, w których rodzina nie byłaby luksusem.
Dzieci, które dorastają w kryzysie.
Jeszcze bardziej niepokojący jest stan psychiczny młodego pokolenia.
Według Światowej Organizacji Zdrowia około co siódma osoba w wieku od 10 do 19 lat doświadcza zaburzenia psychicznego. Depresja, lęk i zaburzenia zachowania należą do głównych przyczyn chorób i niepełnosprawności wśród młodzieży. Samobójstwo pozostaje jedną z najczęstszych przyczyn śmierci młodych ludzi.
W europejskim regionie WHO liczba dzieci i młodzieży żyjących z problemami psychicznymi wzrosła w ciągu piętnastu lat o około jedną trzecią. Jednocześnie systemy pomocy nie nadążają za rosnącym zapotrzebowaniem.
Młodzi ludzie mają dziś dostęp do większej ilości wiedzy, rozrywki i technologii niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie. Mogą w jednej chwili połączyć się z całym światem.
A mimo to wielu z nich czuje się samotnych, zagubionych i niepotrzebnych.
Czy naprawdę można nazywać to postępem?
Świat pełen bogactwa, którego nie widać przy pustym stole.
Największy kontrast ujawnia się jednak wtedy, gdy zestawimy przepych współczesnych widowisk z warunkami życia milionów dzieci.
Według UNICEF każdego dnia około 412 milionów dzieci żyje w skrajnym ubóstwie pieniężnym, mając do dyspozycji mniej niż trzy dolary dziennie. Ponad 400 milionów dzieci w państwach o niskich i średnich dochodach jest jednocześnie poważnie pozbawionych co najmniej dwóch podstawowych potrzeb, takich jak odpowiednie odżywianie, mieszkanie, edukacja, opieka zdrowotna, woda czy warunki sanitarne.
Około 181 milionów dzieci poniżej piątego roku życia doświadcza skrajnego ubóstwa żywnościowego. To mniej więcej co czwarte małe dziecko na świecie.
Nie oznacza to, że na świecie nic się nie poprawia. W ostatnich dekadach liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie znacząco spadła. Jednak według Banku Światowego w 2025 roku nadal dotyczyło ono około 831 milionów ludzi.
To nie jest odległa statystyka.
Za każdą z tych liczb stoi człowiek. Dziecko, które zasypia głodne. Matka, która wybiera między jedzeniem a lekarstwami. Ojciec, który pracuje, ale nadal nie jest w stanie zapewnić rodzinie bezpieczeństwa.
Najbogatsza cywilizacja w historii?
Nigdy wcześniej ludzkość nie dysponowała taką technologią, wiedzą i możliwościami produkcyjnymi. Potrafimy budować gigantyczne stadiony, organizować widowiska oglądane jednocześnie na całym świecie, wysyłać turystów w przestrzeń kosmiczną i tworzyć systemy sztucznej inteligencji odpowiadające w kilka sekund na niemal każde pytanie.
Równocześnie nie potrafimy skutecznie ochronić dzieci przed głodem, samotnością, przemocą i kryzysem psychicznym. Największym problemem naszej cywilizacji nie jest brak pieniędzy. Być może problemem są priorytety.
Wiemy, ile kosztowała ceremonia otwarcia, kto zdobył medal. Wiemy, kto co powiedział, jak wyglądał i ilu ludzi go obserwuje. Czy wiemy, ile dzieci w naszym własnym otoczeniu czeka miesiącami na pomoc psychologiczną? Ile młodych rodzin rezygnuje z potomstwa z powodów ekonomicznych? Ilu starszych ludzi żyje samotnie? Ilu pracujących rodziców każdego miesiąca zastanawia się, czy wystarczy im do wypłaty?
Spektakl jako sposób ucieczki.
Cywilizacja spektaklu nie wymaga od nas działania. Wystarczy, że patrzymy. Możemy wzruszyć się na kilka minut, oburzyć, udostępnić nagranie, napisać komentarz i przejść do kolejnego tematu. W świecie nieustannej konsumpcji emocji każda tragedia szybko zostaje zastąpiona następną. To wygodne.
Prawdziwe problemy są bowiem trudne. Nie rozwiązują się w czasie jednej transmisji. Wymagają odpowiedzialności, cierpliwości, odbudowy więzi, uczciwej polityki społecznej oraz postawienia człowieka ponad statystykami, ideologiami i interesami wielkich instytucji. Łatwiej zorganizować kolejne widowisko niż stworzyć sprawny system pomocy psychologicznej, czy zapewnić młodym ludziom mieszkania i stabilność. Prościej ogłosić nowy program niż odbudować rodzinę, wspólnotę i zaufanie społeczne.
Problemem nie są igrzyska. Problemem jest to, czego nie widzimy.
Nie chodzi o to, by odebrać ludziom sport, rozrywkę czy radość. Chodzi o zachowanie proporcji. Widowisko powinno być dodatkiem do życia, a nie jego namiastką. Postęp technologiczny powinien służyć człowiekowi, a nie przesłaniać jego coraz głębsze problemy. Bogactwo powinno być mierzone nie tylko wysokością wieżowców, budżetem imprez i liczbą ekranów, lecz także bezpieczeństwem rodzin, zdrowiem dzieci i zdolnością społeczeństwa do troski o najsłabszych.
Cywilizacji nie ocenia się po tym, jak efektownie potrafi świętować.
Ocenia się ją po tym, jak traktuje człowieka wtedy, gdy gasną światła reflektorów.
✍️ Autor tekstu: Natalia Mehlich.
ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacji Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu WSPARCIE.
