20 lat – zero zgonów po szczepieniach? Rodzice mają inną historię.

PODZIEL SIĘ INFORMACJĄ

➡️ Czy wyobrażacie sobie taką sytuację, że nasze wspaniałe, opiekuńcze państwo, dla którego profilaktyka chorób zakaźnych 💉 jest tak ważna, że za niewykonanie tej profilaktyki grożą rodzicom grzywny, a gdy po szczepieniach wydarzy się nieszczęście to nie jest wtedy ich wina tylko nazwane jest to „zdarzeniem medycznym zbieżnym czasowo ze szczepieniem”?

➡️ A najbardziej bulwersującym faktem jest to, że rodzice, którzy stracili swoje dzieci po szczepieniach lub ile rodzin straciło swoich bliskich po szczepionkach na covid, słyszą od jednostek naukowo-medycznych, które jednocześnie takie informacje przekazują szkolącym się lekarzom na szkoleniach, kongresach itd., że od 20 lat nie było w Polsce przypadku śmiertelnego po szczepieniach!!!

➡️ Czy nie jest to jawna hipokryzja i śmianie się społeczeństwu (w tym lekarzom) w twarz a szczególnie tym rodzinom, które straciły swoich bliskich?

✝️ Jest wieli przypadków śmiertelnych, które nie ujrzały światła dziennego, medialnego, albo bliscy nie mieli tej świadomości dlaczego taka tragedia się wydarzyła.

Jednak jest cała masa takich historii, przykładów, które wydarzyły się właśnie w Polsce i były przywoływane przez mediach, przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP czy przez samych rodziców na grupach poświęconej tematyce powikłań poszczepiennych.

Poniżej przedstawię kilka takich historii a niektórych z tych rodziców znam czy to osobiście czy ze wspólnych działań ….

👉 Najbardziej chyba oburzającym przypadkiem jest historia śmierci dziecka z Gdańska po szczepionce na ospę – podana 13.03.2025 – zgon 16.03.2025. Z odpowiedzi Pomorskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego do Justyny Socha ze STOP NOP można się dowiedzieć następujących informacji:

– Dziecku podano szczepionkę Varilrix, seria A70CD868B, data ważności czerwiec 2026 roku.

– W dniu podania szczepionki, tj. 13 marca 2025 roku, wystąpiła gorączka; w dniu 14 marca 2025 roku w godzinach porannych miała miejsce wizyta w poradni POZ – stwierdzono brak odchyleń w badaniu fizykalnym; w dniu 14 marca 2025 roku w godzinach popołudniowych dziecko trafiło do szpitala z powodu drgawek; w dniu 16 marca 2025 roku nastąpił zgon.

– Zgodnie z § 7 ust 2 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 roku w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz kryteriów ich rozpoznawania (Dz.U. z 2024 r. poz. 138) informacja o zgłoszeniu niepożądanego odczynu poszczepiennego została przekazana w dniu 27 maja 2025 roku: Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu, Pomorskiemu Wojewódzkiemu Inspektorowi Farmaceutycznemu oraz Narodowemu Instytutowi Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny – Państwowego Instytutu Badawczego.

– Lekarz zgłaszający NOP zakwalifikował przypadek jako ciężki.

– Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny przekazał zgłoszenie NOP do powyższych wymienionych instytucji.

❓ Co się więc wydarzyło, że ten poprawnie zgłoszony NOP jako ciężki, jako zgon nagle zniknął w otchłaniach tych wszystkich instytucji, że cały czas władze państwowe i instytucje naukowo-badawcze przekazują dobrą nowinę, że od 20 lat w Polsce nie było przypadku śmiertelnego po szczepieniach!!!

Kolejne historie:

👉 Jakub Skalik

23.03.2009 – 02.05.2011 – zmarł 15 lat temu … miał 2 latka …

Kubuś Skalik – zapalenie mózgu i śmierć po szczepionce przeciw gruźlicy

Kubuś urodził się w 23 marca 2009 roku. W pierwszej dobie życia został standardowo zaszczepiony szczepionką przeciwko gruźlicy oraz WZW B bez obecności mamy i informacji o możliwości wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych. Wkrótce pod jego lewą pachą pojawiły się powiększone węzły chłonne, z których jeden urósł do rozmiarów mandarynki. Rok później chłopczyk w ciężkim stanie trafił do szpitala z podejrzeniem zapalenia móżdżku. W Tygodniku Ostrołęckim napisano: „Kubuś ma rok i cztery miesiące. We wrześniu nieoczekiwanie zachorował. Okazało się, że to gruźlicze zapalenia opon mózgowych. Lekarze nie mogli sobie poradzić z tą niezwykle rzadką chorobą. Pojawiły się liczne komplikacje, chłopczyk przeszedł udar. Ma sparaliżowane rączki i nóżki. Stracił także wzrok. Choroba dziecka ma związek z wrodzonym brakiem odporności. Jako niemowlak został standardowo zaszczepiony przeciwko gruźlicy i szczepionka – zamiast uodpornić – zaatakowała jego organizm.”

Ciocia Kubusia napisała: „Kubuś trafił do miejscowego szpitala. Tam stwierdzono, że jest to efekt uboczny po szczepieniu i przeprowadzono nacięcia w tych miejscach, gdzie były guzki. Lekarze zapewniali, że to nic poważnego, że to się zdarza. Później były zwykłe kontrole lekarskie, badania USG. Było wszystko w porządku. Mały Kubuś po jakimś czasie łapał często jakieś drobne infekcje. Bratowa pojawiała się u swojego lekarza, ale nikt nie stwierdzał żadnych nieprawidłowości. Aż do września tego roku (*2010) kiedy z dnia na dzień stan Kuby zaczął się pogarszać. Pojawiały się znikąd wysokie temperatury. Mama Kuby już nawet nie zdążyła zrobić badań zleconych przez lekarza, bo stan w ciągu kilku godzin tak się pogorszył, że Kubuś nie mógł ustać na nóżkach. 18 września Kubuś trafił do szpitala, ale po sześciu dniach został przewieziony do Centrum Zdrowia Dziecka w stanie krytycznym. Jak się później dowiedzieliśmy – z postępującą martwicą mózgu. Diagnoza – gruźlicze zapalenie mózgu. Przyczyna – ze względu na upośledzenie układu immunologicznego w wyniku szczepienia rozwinęła się gruźlica.” 2 maja 2011 r. po wielu miesiącach walki o jego życie i cierpienia, Kubuś zmarł.

👉 Tomasz Gaicki

27.05.1993 – 10.12.2011 – zmarł 15 lat temu … miał 18 lat …

Historia ojca, Jarosława Gaickiego:

„Jestem ojcem śp. Tomasza Gaickiego, który zmarł 2 dni po szczepieniu w wieku 18 lat. Uczynię co nikt nie odważył się uczynić stając przeciwko zasadności przymusu szczepień naszych dzieci.

Miałem przyjemność wychowywać moje dziecko przez 18 lat, w tym 10 lat sam, gdyż moja żona doznała udaru mózgu w 2001 r. i cudem przeżyła.

10 grudnia 2011 r. mój świat rozpadł się!!! Wymiar sprawiedliwości RP okazał się nieprzyjazny obywatelowi tego kraju. Mimo niezbitych dowodów morderstwa w białych rękawicach oraz ściemniania policji i prokuratury w celu ukrycia niewygodnych dla Ministerstwa Zdrowia możliwych nieprawidłowościach podawania szczepionek naszym dzieciom i nieponoszenia przy tym żadnych konsekwencji prawnych. My jako rodzice wychowujący dzieci płacimy kolosalne pieniądze koncernom farmaceutycznym oraz NFZ, które i tak nie finansuje naszych szpitali i lekarzy. Podkreślam w tym miejscu, iż nie popuszczę wymiarowi sprawiedliwości w dochodzeniu swoich praw nawet gdybym miał iść na piechotę do Strasburga!!! Wierzę, iż duża część Polaków z krwi i kości nie dopuści, aby taka niegodziwość istniała w wolnej Polsce.”

Na potwierdzenie tych słów dodam, że ojciec słowa dotrzymał i od tych kilkunastu lat walczy z pomocą STOP NOP w sądzie o sprawiedliwość … pytanie tylko jak długo będzie trzeba dochodzić do tej sprawiedliwości …. matka Tomka jej niestety nie doczekała …..

http://szczepienia.manifo.com/18-letni-tomasz-gaicki-zmarl-2-dni-po-szczepieniu-–-teraz-ojciec-jaroslaw-walczy-o-sprawiedliwosc

👉 Jakub Michalak

03.12.2012 – 10.12.2012 – zmarł 14 lat temu … miał 1 tydzień …

Historia mamy, Pani Aldony:

„Kubuś urodził się 03.12.2012r o godz. 10.35 w 36+4 tyg. ciąży z wagą 2730, 50cm (według lekarzy posiadał cechy wcześniactwa wg skali Ballarda na 34tydz.) zmarł 10.12.2012r o 9.20. Otrzymał 9 pkt w skali Apgar. W dniu urodzin wszystko w normie, serce, płuca, brzuszek. Zaszczepiony po 3h na BCG i WZW B. W drugiej dobie życia zaczął ulewać śluzową wydzieliną z zielonymi czopami. Po RTG klatki piersiowej i jamy brzusznej stwierdzono poszerzone pętle jelitowe bez poziomów płynów i delikatne zagęszczenia w płucach. Miał wprowadzone antybiotyki w tym Wankomycynę. W 6-tej dobie życia nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia. Pojawiły się oddechy typu „gasping”. Kubuś został zaintubowany. Dostał bradykardii. Dostał adrenalinę i rozpoczęto masaż serca. Synek zmarł na moich oczach, trzymając jego rękę patrzyłam jak odchodzi. Diagnoza: martwicze zapalenie jelit i wstrząs septyczny. Ani słowa o powiększonym sercu, które 05.12.2012r było w normie a 10.12.2012 było powiększone!!!

👉 Zuzia Rojek

23.12.2012 – 24.04.2013 – zmarła 13 lat temu … miała 4 miesiące ….

Historia mamy, Karoliny Rojek:

„Witam, jestem matką córeczki zaszczepionej szczepionką Euvax B z wycofanej serii. W 1 tydzień po szczepieniu zaczęły się problemy, córka przestawała jeść, zaczynała wymiotować. Zgłaszałam problemy lekarce na rejonie i pielęgniarce środowiskowej, która jeszcze do mnie przychodziła po porodzie – wszyscy pracownicy służby zdrowia mówili mi, że to „niemożliwe żeby było to związane ze szczepionką”, wmawiali mi skazę białkową lub mówili, że „mleko z piersi jej nie smakuje”. Nikt nie zgłosił tego jako NOP – ja również nie, bo nie zdążyłam. W dwa tygodnie od szczepionki córka trafiła na OIOM z ciężką niewydolnością serca – nie miała siły ssać – dlatego nie jadła!

2,5 miesiąca później zmarła w oczekiwaniu na przeszczep serca, w jeden dzień po skończeniu przez nią 4 miesięcy…

W czasie tej walki o jej zdrowie wielokrotnie kardiolodzy, kardiochirurdzy i inni lekarze ogólni informowali nas, że przyczyną jej stanu może być NOP, ponieważ mieli już tak ciężkie przypadki po szczepieniach – jednak nie mogą tego udowodnić. Zuzia miała wykonane wszelkie badania wykluczające wrodzone wady serca oraz wady spowodowane zapaleniem mięśnia sercowego – wszystko wskazywało na to, że w przeciągu 2 tygodni ze zdrowego dzieciątka, które po urodzeniu miało skalę Apgar 10/10 pkt zapadła na śmiertelną chorobę serca!

Czy nie ma w Polsce sprawiedliwości, czy rzeczywiście można legalnie pod egidą prawa, w myśl obowiązkowych szczepień mordować dzieci i być bezkarnym???

BŁAGAM O POMOC W WYTYCZENIU SPRAWIEDLIWOŚCI, KTOŚ MUSI ZA TO ODPOWIADAĆ, JAK DŁUGO POLSKIE DZIECI BĘDĄ POLIGONEM DOŚWIADCZALNYM KONCERNÓW FARMACEUTYCZNYCH!!!!”

👉 Amelka

10.08.2015 – 12.08.2015 – zmarła 11 lat temu … miała niecałe 2 dni …

Amelka – obrzęk i sinica mózgu po szczepieniu jako efekt zatrucia metalami ciężkimi.

Historia mamy Amelki:

„10.08.2015 r. o godz. 17.25 przyszła na świat Amelka. Nasze szczęście urodziło się przez cesarskie cięcie. Dostała 10 pkt., ważyła 3200 g i miała 56 cm. Była doskonała. Jadła ładnie, była bardzo spokojnym dzieckiem. 11.08.2015 r. o godz. 10.30 została zabrana na szczepienie. Po powrocie ze szczepienia nie była już taka sama. Zrobiła się płaczliwa, na buźce miała krople potu, strasznie się pociła, zaczęła co jakiś czas pokasływać. Moja mama zwróciła na to uwagę położnej, która stwierdziła, że to normalne, bo jest ciepło i suche powietrze. Reszta dnia wyglądała już właśnie tak, pokasływanie, straszne pocenie i senność. Zwróciłam położnej uwagę, że Amelka tylko raz uniosła delikatnie powieki, a tak nie otwiera oczu. Pani powiedziała, że na pewno jest zmęczona porodem. Około północy Amelka zaczęła płakać, więc ją nakarmiłam i odłożyłam obok mnie na drzemkę. „Zdrzemnij się kochanie, mama też odpocznie, a jutro przyjdzie po nas tatuś i zabierze nas do domu” – nie wiedziałam, że to ostatnie słowa do mojej córeczki.

Nie było żadnego jutro. Po 1 w nocy obudziłam się, a Amelka była jakaś dziwna, nie reagowała, nie oddychała, nie chciała się poruszyć. Natychmiast wezwałam pomoc zabrali ją… O 2.30 stwierdzono zgon. Mąż do którego dzwoniłam przybiegł do szpitala w momencie, gdy lekarz informował mnie, że nie mogli nic zrobić. Pozwolono nam zabrać ją jeszcze na salę i się pożegnać. Rano przyszedł ordynator i powiedział „Ale nie myślcie Państwo, że to po szczepieniu”. Dziwne, bo w naszym szpitalu nie robi się sekcji, a on już to wiedział. Sekcja wykazała obrzęk i sinicę mózgu, co jasno wskazuje na zatrucie metalami ciężkimi. 20.08.2015 r. odbył się pogrzeb.

Nasza córeczka żyła tylko 33 godz. 33 godziny które zmieniły całkowicie nasze życie.”

👉 Ola Janowicz

09.06.2012 – 06.05.2016 – zmarła 10 lat temu … miała 4 latka …

Ola Janowicz – cierpiała na poszczepienną lekooporną padaczkę.

Historia mamy, Pauliny Janowicz:

„Od chwili urodzenia Ola nie wyglądała jak zdrowy dzidziuś. Miała kilka cech dysmorficznych, które w pojedynkę nie oznaczałyby kłopotów, było ich jednak za dużo skumulowanych tylko w Oluni.

Miała za poważne rysy twarzy, niską wagę urodzeniową, klinodaktylie piątego palca, ostrogę piętową, stopy końsko-szpotawe, przykurcze, leniwe ssanie, zaburzoną gospodarkę sód-potas.

Dla mnie była cudnym, ślicznym noworodkiem, jednak lekarzom „nie widziała się”…… Skoro się „nie widziała” to po jaką cholerę szczepili ją tak jak zdrowe dzieci??????? Przecież przyszła na świat z ciąży zagrożonej przedwczesnym porodem, powikłanej małowodziem, a 5 % dzieci rodzi się wówczas z wadami wrodzonymi! Skoro tak mówią statystyki, to dlaczego potraktowali ją schematycznie???? To pytanie nigdy nie da mi spokoju… :((((

Neurolog, do której miałam zaufanie powiedziała: „można szczepić normalnie”. W karcie konsultacyjnej napisane jest: „szczepienie celularne-tak”.

Dlaczego moja Ola przez pierwsze 2 miesiące rozwijała się w granicach normy i mam na to dowód w postaci konsultacji neurologicznych???

Już po krótkim czasie od pierwszej dawki coś się zepsuło :((( zaczęły się zaburzenia snu, pobudzenie, płaczliwość. Małe ciałko mojej Oluni dobite zostało drugą dawką 5w1!!!!

Na początku września 2012 byłam na kolejnej prywatnej wizycie u zaufanej p.neurolog, która w karcie zapisała jak bardzo stan Oluni się pogorszył, że utraciła wcześniejsze umiejętności. Więc dlaczego nie odroczyła szczepienia???? Mówiła, że dalej trzeba Ole rehabilitować, pokazywać kontrastowe zabawki, bo mózg jest bardzo plastyczny…. po cholerę to wszystko pytam, skoro zaraz mam pójść, zapłacić ileśset złotych i dalej niszczyć mózg mojego dziecka?????!!!!

13 września poszłam i zaszczepiłam….. Skąd mogłam wiedzieć skoro lekarze mówili, że to może przez kolki jest taka płaczliwa, a nie uśmiecha się, bo jest leniwa i główki nie trzyma, bo mama za mało rehabilituje.”

Paulina Janowicz wraz z Dorotą Gudaniec zaczęły walczyć w Sejmie o dostęp do medycznej marihuany.

👉 Jerzyk Hubka

23.06.2017 – 27.09.2017 – zmarł 9 lat temu … miał 3 miesiące …

Historia taty, Macieja Hubka, komentarz z 2018 roku:

„Mój syn zmarł w ubiegłym roku (miał 3 m-ce), w dwa tygodnie po szczepieniu DTP, Hepavax Gene i Act Hib. Toksykologia wykazała, że miał 10-krotnie przekroczony poziom rtęci dawki dla dorosłego mężczyzny.”

👉 Joanna

08.10.2017 – zmarła 9 lat temu … miała 34 lata …

34-letnia Joanna z Warszawy zmarła w wyniku powikłań po szczepionce Gardasil – przeciwko rakowi szyjki macicy HPV

Historia ojca Joanny Pana Macieja:

„Czy szczepionka przeciwko rakowi szyjki macicy o nazwie Gardasil (na polskim rynku występuje też pod nazwą Silgard) która ma chronić dziewczyny i kobiety przed rakiem, może spowodować u nich niszczący ich życie nowotwór? Ta gorzka prawda spotkała moją córkę, 34 letnią Joannę z Warszawy. Asia była zdrową, normalną kobietą, żoną i matką 3 letniego Franka. Za namową swojej ginekolog (według opinii pacjentek bardzo dobrej lekarz) zaszczepiła się przeciw wirusowi HPV. Pierwszą dawkę otrzymała 28.02.2016r. Po tym szczepieniu dosyć szybko nastąpił NOP (niepożądany odczyn poszczepienny) w postaci sporego zgrubienia w miejscu podania szczepionki. Fakt ten został przez panią doktor zbagatelizowany, uznała, że to nic takiego, trzeba tylko rozmasować. Ten banalny w jej rozumieniu NOP nie był przeciwskazaniem do dalszego szczepienia. Po około miesiącu została podana druga dawka Gardasilu. Szczepionka, która miała ochronić ją przed rakiem, zadziałała wręcz odwrotnie. Co prawda nie rozwinął się wirus brodawczaka, ale paskudny mięsak, który zaatakował cały organizm. Niedługo po drugim szczepieniu (około2,5 miesiąca) trafiła na SOR. Okazało się, że ma dużego guza na głowie trzustki (4,5 cm). Oba guzy na ramieniu i na trzustce rozwijały się w bardzo szybkim tempie, ale niepokój lekarzy wzbudzał nowotwór w brzuchu. W związku z czym zdecydowali się przeprowadzić operację, sądząc, że mają do czynienia z brodawczakiem. Jednak w późniejszych badaniach histopatologicznych okazało się, że jest to mięsak, rak którego się w takim stadium nie operuje. Ta błędna decyzja spowodowała jego rozsiew po całym organizmie. Potoczyło się to błyskawicznie, już po 10 dniach dało się wyczuć zgrubienia na twarzy w okolicy oka, na szyi, na klatce piersiowej. Operację przeprowadzono w szpitalu na Bródnie, a dalsze leczenie miało mieć miejsce w Instytucie Onkologii na Ursynowie. Tam profesor zapytany o powodzenie terapii, powiedział prosto w oczy, bez owijania w bawełnę, że jeśli nie podda się leczeniu to 6 miesięcy a jak podda się ich procedurom, to szanse życia wydłużą się do 14 miesięcy. Czy tak powinna wyglądać motywująca rozmowa, jak ma reagować pacjent na wiadomość o takich rokowaniach. Rodzi się następne pytanie czy tak powinno wyglądać nowoczesne leczenie. Podawanie toksycznej chemii, która zwiększa szansę przeżycia o kilka miesięcy, a przy okazji robi z człowieka ubezwłasnowolniony niezdolny do normalnego życia wrak. Obecne terapie same mogą wywoływać nowotwory co można przeczytać w formularzu z możliwymi powikłaniami który pacjent podpisuje wyrażając zgodę na poddanie się tej toksycznej kuracji. W innych krajach odchodzi się od tradycyjnej chemioterapii. Pacjentom podawana jest tzw. Immunoterapia czyli chemia celowana, przy której skutki uboczne sprowadzone są do minimum. U nas tego rodzaju leczenie nadal jest w sferze marzeń. Asia ponoć się na nią zakwalifikowała, ale czas oczekiwania okazał się niestety za długi. Wiara w skuteczność leczenia podsycana co jakiś czas przez lekarzy, powodowała skupienie się na metodach akademickich, a metody alternatywne były stosowane w dość ograniczonym stopniu. Wlewy dożylne z witaminy C, glutationu, magnezu, ozonu były podawane chyba zbyt asekuracyjnie. Joannie po tych kuracjach poprawiało się samopoczucie i wyniki badań, niestety kolejne porcje chemii skutecznie to niwelowały. Nowotwór dość szybko przejął kontrolę nad ciałem Asi, dodatkowo powodując niedowład rąk i nóg, a leki przeciwbólowe mocno ograniczyły logiczny kontakt z otoczeniem. Niestety Joanna w wieku 34 lat przegrała swoją walkę o życie. Zmarła w nocy 08.10.2017 roku, 1,5 roku od momentu podania pierwszej dawki szczepionki przeciwko HPV. Pan profesor pomylił się w swoich obliczeniach tylko o trzy dni. Historia ta powinna być przestrogą, porządną lekcją dla innych młodych dziewczyn i kobiet a szczególnie rodziców, którzy jako opiekunowie wyrażają zgodę na to szczepienie. No tak teraz wyrażają, jednak system coraz bardziej zaciska pętlę i tylko patrzeć jak ta kontrowersyjna szczepionka trafi do kalendarza szczepień.”

http://szczepienia.manifo.com/34-letnia-joanna-z-warszawy-zmarla-w-wyniku-powiklan-po-szczepionce-gardasil—przeciwko-rakowi-szyjki-macicy-hpv

👉 Szymon Lutek

30.07.2018 – 18.06.2019 – został odłączony przez lekarzy od aparatury ratującej życie 7 lat temu o godz. 9:30, miał 11 miesięcy.

W wieku 6-miesięcy, dobę po szczepieniu na pneumokoki dostał drgawek i wystąpiło zapalenie opon mózgowych, zapadł w śpiączkę.

Historia przedstawiona przez ciocię, Alinę Drabik z dnia 6 lutego 2019 roku:

„Kochani pół roku temu cieszyłam się z moim bratem i bratową szczęściem jakie ich spotkało, na świat przyszedł Szymonek. Zdrowy, radosny dzidziuś. 16.01.2019r zgodnie z kalendarzem szczepień mama poszła na szczepienie pneumokoki. Na 4 dobę wystąpiła gorączka. Zaniepokojona bratowa poszła z Szymonem do lekarza. Może być po szczepieniu taka temperatura. Wieczorem 21.01.2019 ok 22 Szymonek dostał drgawek i sztywności, trafił do szpitala. Następnego dnia rano atak się powtórzył, zrobiono TK głowy. Padło podejrzenie zapalenia mózgu. Dziecko dostało dużo leków wyciszających po których drgania ustąpiły. Został przetransportowany lotniczym pogotowiem ratunkowym do szpitala w Warszawie. Szpital Dziecięcy na ul. Niekłańskiej, 22.01 dziecko trafiło w stanie krytycznym na OIT. W nocy zaczęły zanika funkcje życiowe, dziecko było reanimowane, po czym zrobiono kolejne TK głowy powstał obrzęk mózgu. Rodzice usłyszeli prawie na 100% jest śmierć mózgu. Proszę się pożegnać z dzieckiem i zmówić modlitwę. W piątek 25.01 mama dostaje informacje, że dziecko odłączone, zrozpaczona poinformowała lekarza, że ona nie wyraża zgody. USŁYSZELI ŻE ZWŁOK TO ONI NIE BĘDĄ WENTYLOWAĆ. Po przeprowadzeniu procedur związanych ze stwierdzeniem śmierci mózgu zebrała się komisja i jeden z badających lekarzy wyczuł delikatne tętno na ciemiączku. Zaprzestali dalszych czynności. Nie znają przyczyny stanu Szymonka. Zostały odstawione leki na zapalenie mózgu po 14 dniowe kuracji. Zaczęliśmy szukać pomocy u innych profesorów. Profesor Talar z Bydgoszczy podjął się pomocy. Dał nam iskierkę nadziei, tylko trzeba Szymonka stymulować aby sam zaczął oddychać. Wczoraj Szymonek miał robione próby odruchów, drgała mu nóżka, ale podobno to z rdzenia takie odruchy. Dziś miał kolejne badania EEG i rezonans eeg nie wyszło dobrze. MAMA SZYMONKA POPROSIŁA ORDYNATORA BY SPOWOLNIĆ TE PROCEDURY, ŻE CHCĄ GO STYMULOWAĆ TAK JAK POWIEDZIAŁ PROFESOR. OBURZONA POWIEDZIAŁA, ŻE NIE WYRAŻA ZGODY BY MARTRETOWAĆ ZWŁOKI. I NIE BĘDZIE CZEKAĆ. JAK BĘDĄ WYNIKI REZONANSU TO ZNOWU BĘDZIE KOMISJA LEKARZY I CHCĄ ODŁĄCZYĆ SZYMONKA. BOŻE NIE MOŻEMY POZWOLIĆ BO TEN MAŁY WIELKI CZŁOWIEK WALCZY, SERDUSZKO BIJE, INNE NARZĄDY TEŻ PRACUJĄ BEZ ZARZUTÓW. PROSZĘ UDOSTEPNIAJCIE TEN POST. BŁAGAMY Was dołączam zdjęcia Szymonka w chwili narodzin 30.07.2018, 25.12.2018 i zdjęcie z 4.02.2019.”

https://www.facebook.com/alina.drabik.31/posts/1318218974987295

Cała historia Szymonka na: https://www.facebook.com/WALCZSZYMON

👉 Kamila Kosek

23.10.2006 – 04.11.2019 – zmarła 7 lat temu po 11 latach ciężkich zmagań z powikłaniami poszczepiennymi, miała 13 lat

Historia opowiedziana przez mamę Magdalenę Kosek w reportażu „Po pierwsze nie szkodzić”, który ukazał się 2 lata przed śmiercią Kamilki:

„Kamila urodziła się w 2006 roku, jako zdrowe dziecko, 10 punktów, siłami natury, piękna śliczna dziewczynka. Do drugiego roku życia wszystko poprawnie. Kamila w wieku rok i 7 miesięcy była zaszczepiona Infanrixem HiBem. Po tym szczepieniu przez wiele miesięcy, w sumie przez 4 miesiące walczyła z wysokimi gorączkami. Szczepienie, które dostała Kamila w niespełna 2 roku życia na tężec, krztusiec, błonicę osłabiło tak jej organizm, że po 4 miesiącach od szczepienia organizm był tak osłabiony, że nie miała żadnej odporności. Chodząc do żłobka dostała ospę, po prostu od dzieci się zaraziła. Więc po ospie kiedy nastąpił pierwszy napad padaczkowy, wylądowaliśmy w szpitalu to wszyscy za głowę się łapali, że dziecko w ogóle jest z zerową odpornością, bardzo słabe. I to był początek października kiedy tak naprawdę z tym szczepieniem zaczęły się problemy, kiedy ja zgłosiłam, że to jest po szczepieniu, bo tak naprawdę wiem od początku, że jest to wina szczepienia, dlatego, że jej zachowania były i wskazywały na to, że nie jest to normalne co się z nią działo.

Oprócz tego, że mam wyniki, że walczyłam, mówiłam i mój NOP nie został zgłoszony!!! Dlaczego nie został zgłoszony mój NOP? Bardzo dużo osób się mnie pyta, bardzo dużo osób do mnie przyjeżdżało samemu. … Tak naprawdę to cały czas tak jest … na chwilę ją posadzisz, za chwilę znowu musisz ją położyć, dopiero jak śpi to tak jest stabilnie (fragment z video).

To jest dziecko które drga, które jest wyłączone, ma momenty, prześwity czegoś co się koło niej dzieje.

Jeżeli idę z dzieckiem na szczepienie, a mówi się, że szczepienie jest zabiegiem medycznym, dlaczego nikt się mnie nie zapytał o to czy zezwalam na to szczepienie? Dlaczego nikt mi nie powiedział, że mogą być takie konsekwencje szczepienia, to nie zaszczepiłabym nigdy! Nigdy w życiu!

Bardzo często dzwoniąc po karetkę, te karetki nie chciały już po nią przyjeżdżać. Kamila ma w dokumentach …. stan paliatywny, bez ratowania życia. Nie jest wynikiem tego, że ja się na to nie zgodziłam, tak po prostu jest. Czyli stan paliatywny a dla normalnego zdrowego człowieka oznacza to, że ten człowiek już odchodzi, umiera …”

Mama Kamilki nie tylko walczyła o swoją córkę, ale także włączała się w inne akcje uświadamiające i ostrzegające rodziców przed możliwymi konsekwencjami szczepień.

27.08.2015 roku wzięła udział w Konferencji prasowej „Veto dla rozszerzenia przymusu szczepień”

Ważyły się losy o wprowadzenie kolejnych przymusowych szczepień do już i tak przeładowanego kalendarza szczepień, przeciwko Pneumokokom i przeciwko HPV. Sejm i Senat zagłosowali za przyjęciem tej ustawy, po mimo postulatów zgłaszanych przez Stowarzyszenie Rodziców, których dzieci doznały niepożądanych odczynów poszczepiennych. Do końca miesiąca prezydent miał podjąć decyzję o przyjęciu tej ustawy czy jej zawetowaniu……Teraz już wiemy, że w 2017 roku pneumokoki weszły do obowiązkowego kalendarza szczepień. 10 lat później czyli w 2027 dokładają jednak i to HPV!!!

http://szczepienia.manifo.com/kamila-kosek-zmarla-po-11-latach-ciezkich-zmagan-z-powiklaniami-poszczepiennymi-miala-13-lat

Oraz inne przykłady medialne:

👉 Informacja z dnia 08.06.2007 na wiadomości.gazeta.pl

„We wtorek 14-letniemu uczniowi z Lublina podano szczepionkę przeciwko tężcowi, a następnego ranka już nie żył – prokuratura bada tajemniczą śmierć chłopca. Śledczy zabezpieczyli całą partię leku.

Andrzej Lepieszko, zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Lublinie, uspokaja: – Wszystko wskazuje na to, że był to indywidualny przypadek, a szczepionka nie była przyczyną śmierci chłopca. Będziemy to jednak wiedzieć po sekcji zwłok, która ma się odbyć w poniedziałek.

Nastolatek został zaszczepiony we wtorek po południu w jednej z lubelskich przychodni. Dostał lek przeciwko tężcowi i błonicy. Po zabiegu czuł się dobrze i wrócił do domu, uczył się. Jednak kiedy następnego dnia rano do jego pokoju zajrzeli rodzice, chłopiec nie żył.

Prokuratura zabezpieczyła całą partię leku z przychodni i dokumentację medyczną. Śledczy sprawdzają też dokumentację z Dziecięcego Szpitala Klinicznego. Chłopiec opuścił go 1 czerwca, spędził tam pięć dni, po tym jak zasłabł w sklepie.

– Ustaliliśmy, że kilka dni przed zaszczepieniem chłopca, lek został podany dziesięciu innym dzieciom. Ich rodzice nie zauważyli żadnych niepokojących objawów – mówi prokurator Lepieszko. Rozmawiał już z głównym inspektorem farmaceutycznym, który poinformował go, że szczepionka nie była wcześniej wycofana z rynku.

– Jest za wcześnie, by mówić o czyjeś winie za śmierć chłopca. Będziemy sprawdzać m.in., czy lek został podany prawidłowo – dodaje Andrzej Lepieszko.”

http://wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,4212722.html (link już niestety nie działa)

👉 Informacja z dnia 12.10.2024 na medonet

Nastolatka zmarła kilka dni po przyjęciu szczepionki.

„26 września 2024 roku młoda mieszkanka Wrocławia przyjęła szczepionkę przeciw WZW typu B w jednej z miejskich przychodni. Jak podaje serwis tuwroclaw.com, kilka godzin później gorzej się poczuła — zaczęła się dusić. W konsekwencji pacjentka została poddana hospitalizacji z powodu ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej. Kilka dni później — 1 października — zmarła.”

https://wiadomosci.wp.pl/zmarla-kilka-dni-po-szczepieniu-prokuratura-wszczela-sledztwo-7080121055996480a

👉 Informacja z dnia 17.10.2008 na wiadomości.wp.pl

Wyjaśnią, czemu 6-tygodniowy Jaś zmarł po szczepionkach?

„Prokuratura Rejonowa w Zgierzu w woj. łódzkim prowadzi postępowanie ws. śmierci sześciotygodniowego Jasia. Chłopiec zmarł ponad dobę po otrzymaniu trzech szczepionek –

poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Jak powiedział Kopania, następnego dnia po szczepieniu, ojciec zgłosił się do poradni, gdzie dziecko było szczepione. Chłopiec był w stanie krytycznym. Niezwłocznie został hospitalizowany. Kilka godzin później zmarł w jednym z łódzkich szpitali.

Zastępca głównego inspektora farmaceutycznego Zbigniew Niewójt poinformował, że szczepionka Euvax B (dwóch serii: UVA08010 i UVA07027) została wstrzymana w obrocie decyzjami z 25 września i 9 października. GIF wstrzymał dwie inne szczepionki: błoniczo-tężcowo-krzuśtcową DTP (nr serii 20907001D) i HEPAVAX GENE (nr serii 0430047) przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B.

Stało się tak w związku z ciężkim odczynem poszczepiennym i śmiercią dziecka, któremu podano te szczepionki w jednym z zakładów opieki zdrowotnej w Przemyślu.”

https://wiadomosci.wp.pl/wyjasnia-czemu-6-tygodniowy-jas-zmarl-po-szczepionkach-6031638220432513a

👉 Informacja z dnia 17.05.2024 na palukiznin.pl

„Dwulatek w Barcinie zmarł nagle w domu. Kilka godzin wcześniej był u lekarza

Dwuletni chłopiec otrzymał rano w gabinecie w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Barcinie szczepionkę przeciwko pneumokokom. Jak dodała Grażyna Pawlaczyk, było to szczepienie obowiązkowe.

Do śmierci chłopca doszło kilka godzin później w jednym z mieszkań na ul. Lotników Barcinie. O 12.30 zostali wezwani przez mamę dziecka strażacy. Z naszych informacji wynika, iż dziecko po powrocie z przychodni było osłabione. Matka miała je położyć w łóżeczku. Jakiś czas później zauważyła, że synek zrobił się siny i wcale nie śpi, tylko nie oddycha, więc wezwała na pomoc służby. Strażacy z OSP w Barcinie pojawili się w mieszkaniu jako pierwsi i podjęli reanimację, następnie dotarli strażacy z JRG ze Żnina i pogotowie. Reanimacja dziecka nie dała rezultatu. W związku z nagłym zgonem dziecka jego ciało zostało zabrane do Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy.”

https://palukiznin.pl/artykul/dwulatek-w-barcinie-zmarl/1245150

👉 Informacja z dnia 01.11.2025 na Bydgoszcz.tvp.pl, wiadomości.wp, pomorska.pl, fakt

Gabriel – 28.03.2025 – 09.10.2025

„Tragedia w Gąsawie. Nie żyje 6-miesieczny chłopiec. Niemowlę zostało zaszczepione pod koniec września w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Gąsawie. Jedna z dawek wywołała u niego niepożądany odczyn poszczepienny. Śledczy ustalili, że preparat najprawdopodobniej był po terminie przydatności. Sanepid wycofał go z obiegu. W czwartek 23 października odbyła się sekcja zwłok dziecka. Prokuratura ma opinię biegłego.

Dziecko zostało zaszczepione przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, polio, haemophilus typ b oraz rotawirusom.”

Fragment relacja babci i cioci Gabriela dla Fakt.pl (video)

„W badaniach przesiewowych wyszło, że został zakażony pałeczką ropy błękitnej i bakteria e-coli.

Mama Gabriela dostała wezwanie z przychodni na szczepienie, zadzwoniła że synek jest przeziębiony, kazali tydzień odczekać. Po tygodniu Gabriel został zaszczepiony, jeszcze tego samego dnia pojawiła się plamka na nóżce, a następnego dnia nóżka była cała spuchnięta, matka pojechała z dzieckiem do szpitala, stan z minuty na minutę się pogarszał, CRP rosło z 50 na 700. Spuchnięta nóżka zamieniała się w stan martwiczy, robiła się czarna. Z minuty na minutę parametry wątrobowe rosły, rosło wszystko, nerki, USG pokazało niewydolność wielonarządową. Niczego nie mogli znaleźć, nawet tętnicy w główce, nie było miejsca gdzie nie byłoby tej bakterii.”

https://bydgoszcz.tvp.pl/89566998/zmarlo-dziecko-po-podaniu-szczepionki-gasawa

🆘 To są tylko nieliczne historie tutaj przedstawione, takich historii jak te jest cała masa …. A co na to służby medyczne …. Nic …. Zgon to też „zdarzenie medyczne zbieżne czasowo ze szczepieniem”!!!

Gloryfikacja szczepień i powtarzana mantra, że szczepienia są skuteczne i bezpieczne nie mogą zostać splamione.

Wychodzi na to, że fiolka szczepionki i ten magiczny płyn to taki majstersztyk, że „aktualna wiedza medyczna” nie potrafi wybadać prawdziwej przyczyny NOPów a tym bardziej zgonów. Tym samym lekarze, patolodzy, prokuratorzy, policja, sanepidy i cały sztab innych specjalistów nie jest się w stanie dowiedzieć co spowodowało śmierć dziecka, które będąc okazem zdrowia zostało zaszczepione i od tego momentu stan zdrowia diametralnie się zmienia aż w końcu umiera ….

Specjaliści nie wiedzą i nie dochodzą do prawdy …. Rodzic nie jest specjalistą a wie co się dzieje i co się stało …. Jednak no cóż …. Zaufaj SPECJALISTOM 💪 bo mają dyplomy 📜 … a Ty rodzicu – szczep i o nic nie pytaj i niczego się nie domagaj i się ciesz, że państwo zapewnia Ci darmową profilaktykę!!! A jak coś się wydarzy potem to już Twoja sprawa i radź sobie sam!!!

ℹ️ Jeżeli więc jesteś rodzicem i Twoje dziecko także zmarło po szczepieniach albo ktoś z najbliższego otoczenia po szczepieniach na covid to zachęcam do kontaktu i przedstawienia takich historii.

Nie tylko w celach dla publicznej informacji, ale przede wszystkim jako dowód w naszych interwencjach w różnych instytucjach, które odpowiedzialne są za wprowadzanie opinii publicznej i lekarzy w błąd, że od 20 lat nie było przypadków śmiertelnych po szczepieniach.

Jeżeli chcielibyście aby coś realnie zmienić i nie okaleczać swoich dzieci to musicie zacząć współpracować.

Musimy nasze działania podpierać także Waszymi doświadczeniami.

Jeżeli chcesz dołączyć do walki o lepsze jutro dla swoich i innych dzieci to napisz na: aneta.mika@twojeveto.pl w tytule: Zgon po szczepieniu

✍️ Autorka tekstu: Aneta Mika

ℹ️ Jeśli uważasz, że to co robimy ma sens, to możesz wspierać codzienne działania Fundacja Twoje VETO na kilka sposobów – szczegóły w menu https://twojeveto.pl/wsparcie/

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera, aby być zawsze na bieżąco z naszymi wiadomościami!

Przeczytaj naszą politykę prywatności w celu zaznajomienia się z Twoimi prawami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *